AFI – Answer That and Stay Fashionable

Gatunek: punk rock
Data wydania: 1995
Spis utworów: 1. Two of a Kind; 2. Half-Empty Bottle; 3. Yürf Rendenmein; 4. I Wanna Get a Mohawk (But Mom Won’t Let Me Get One); 5. Brownie Bottom Sundae; 6. The Checkered Demon; 7. Cereal Wars; 8. The Mother in Me; 9. Rizzo in the Box; 10. Kung-Fu Devil; 11. Your Name Here; 12. Ny-Quil; 13. Don’t Make Me Ill; 14. Open Your Eyes; 15. High School Football Hero

 

Dziś czeka Was na Muzycznym Horyzoncie nie lada niespodzianka. Jest poniedziałek, recenzujemy zatem płyty z naszego hardcore’owego cyklu, tymczasem przed Wami pojawia się AFI. Co wspólnego z agresywnym punk rockiem ma Davey Havok i koledzy? Cóż, obecnie nic. Ale dwadzieścia lat temu ten topowy dziś w świecie rocka skład nagrał krążek, który bez kompleksów można postawić obok nagrań Pennywise czy NOFX. Bez kompleksów? No właśnie…

Piętnaście kawałków, dwadzieścia pięć minut… Takich piosenek nie grał chyba naówczas żaden zespół z punk rockowej pierwszej ligi, która – przypomnijmy – miała się w roku 1995 wyjątkowo dobrze. Utwory mkną niczym międzykontynentalny pocisk rakietowy, stąd trzeba zadać sobie nie lada trudu, żeby odróżnić jeden od drugiego i wsłuchać w ich strukturę. Stop! Jaką strukturę? Jak bardzo zaawansowany kawałek można zrobić w półtorej minuty? No właśnie, to pierwszy problem wczesnego AFI. Answer That… to oczywiście niedojrzały debiut, ale i w tej kategorii razi, widoczna na pierwszy rzut oka, straszna łopatologia. Ma być szybko i do przodu. I tak przez piętnaście utworów.

Muzycznie poruszamy się w klimatach, które znajdują się na skrzyżowaniu wczesnego Bad Religion oraz równie raczkującego The Offspring. Jest zatem szybko i agresywnie, ale zarazem melodyjnie, choć same melodie nie grzeszą jeszcze zbytnią finezją. Havok krzyczy i skanduje, pomagają mu również koledzy z zespołu, którzy układają całkiem przyjemnie brzmiące harmonie wokalne. Instrumentalnie także da się słyszeć pewną sprawność, co nie zmienia faktu, że niektóre rozwiązania, na przykład idiotyczne sample czy wędrujące do góry i w dół partie basu, wypadają sztucznie i przeciętnie komponują się z muzyką.

Co jednak gorsza, kiedy płyta już sobie przemknie, w głowie nie zostaje zupełnie nic. Piosenki są niemalże identyczne, co znajduje również odbicie w tej recenzji, w której – inaczej niż zazwyczaj – nie pada żaden tytuł. No bo o czym tu wspominać, skoro opisać jedną piosenkę to jak opisać wszystkie? Oczywiście nie oznacza to, że krążka słucha się źle, ale w okolicach połowy (czyli dziesiątej minuty) zaczyna wiać nudą i ten stan ogólnego zamulenia utrzymuje się do końca eksploracji Answer That…

Dla tych zaś wszystkich, którzy pytają, czy płyta ta ma cokolwiek wspólnego z obecnym wcieleniem zespołu, odpowiedź jest krótka i zdecydowana: nie. I to chyba dobrze. Bo mimo, że bardziej wolę punk niż podszytą elektroniką muzykę emo, to AFI ma dziś o wiele lepsze pomysły i niebagatelnie większe umiejętności. A Answer That…? Cóż, to miła ciekawostka, ale po dwudziestu latach trudno się jej słucha. W gruncie rzeczy, choć chciałem Was tą recenzją zaskoczyć, nie polecam raczej płyty, którą się dziś zająłem. No chyba, że Wy chcecie zaskoczyć mnie i posłuchacie wczesnego oblicza AFI bez względu na moje podszepty. W takim wypadku podzielcie się swoją opinią – miejsce na nią zawsze znajdziecie poniżej.

 

(5 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!