Ania Dąbrowska – Bawię się świetnie

Gatunek: pop
Rok wydania: 2012
Spis utworów: 1. Nadziejka; 2. Bawię się świetnie; 3. Sublokatorka; 4. Bez cienia nadziei; 5. Dorosłość oddać musisz albo niepewność; 6. Jej zapach; 7. Przy sąsiednim stoliku; 8. Na oślep; 9. Jeszcze ten jeden raz; 10. Kiedyś mi powiesz kim chcesz być

 

Na palcach jednej ręki można policzyć artystów, dla których początkiem owocnej kariery stał się udział w programie Idol. Ania Dąbrowska należy do jednego z wyjątków. Jej płyty wciąż rozchodzą się dużych nakładach, a omawiany, piąty już w karierze krążek, zatytułowany Bawię się świetnie, zdobył w ciągu dwóch miesięcy status platyny.

Artystka, znana zazwyczaj z nawiązywania do tego, co działo się w muzyce w latach 30. i 40., wyznała przed nagraniem tej płyty, że nie planuje więcej wycieczek w dźwięki retro. Co zatem pozostało? Przede wszystkim pop, ale niezmiennie poruszających się w jazzowo-soulowych rejonach. Usłyszymy zatem prawdziwą perkusję zamiast nachalnego automatu, gitarę akustyczną w miejscu elektroniki i łagodne pasaże głębokiego basu. Co jakiś czas w tle pojawią się instrumenty smyczkowe lub mądrze rozłożone sample. To jednak wyłącznie tło. Głównym instrumentem jest tu głos Ani Dąbrowskiej, zazwyczaj sprawiający wrażenie lekko rozmarzonego i rozmytego.

Gdyby poszukiwać jednego epitetu, dobrze oddającego tę płytę, byłoby to słowo: łagodna. Praktycznie każda piosenka wpada tu w swoisty oniryzm, ciągnąc się trochę na kształt „niedospanego snu” (cytat z piosenki Bawię się świetnie). „Bujane” aranżacje, jednostajny wokal… Na początku taka maniera sprawdza się wyśmienicie. Nastrojem przekonują Sublokatorka, Bez cienia nadziei czy Przy sąsiednim stoliku. Klimat z lekka latynoski, głównie za sprawą gitary, pojawia się w Dorosłość oddać musisz albo niepewność. Niestety, pod koniec płyty ciągłe powtarzanie tych samych zabiegów zaczyna nużyć. A klucz do sukcesu był bardzo blisko – weźmy na przykład takie Na oślep: gdyby tylko Dąbrowska zdecydowała się tam na podniesienie głosu, krzyk, nieco większą ekspresję, utwór dosłownie by eksplodował. A tak – dostajemy kolejną piosenkę, zupełnie niewyróżniającą się na tle innych. Pod tym względem najgorszy jest zresztą ostatni utwór, Kiedyś mi powiesz kim chcesz być – zdecydowanie zbyt słodki, a przez to drażniący i z tak absurdalnie wydłużoną końcówką, że cierpliwość słuchacza może poczuć się delikatnie obrażona.

Podobnie ambiwalentnego podejścia można nabrać do tekstów. Patrząc z jednej strony, są one naprawdę niegłupie i pozytywnie wyróżniają się na tle popowej konkurencji swoją głębią i dojrzałością. Z drugiej, niekiedy pojawiają się tu prawdziwe dziwolągi, które trudno usprawiedliwić („coraz więcej trupów w szafie” (Sublokatorka) jest w tej materii moim ulubionym przykładem).

Niestety, jeżeli zdołamy to wszystko podsumować, okaże się, że przy płycie Bawię się świetnie, słuchacz bawi się przeciętnie. Nawet jeżeli szukamy tutaj pewnej głębi i powagi, to znajdziemy ją w warstwie tekstowej, ale nie w muzyce, która sprawdza się jedynie przy wyrywkowym słuchaniu. Nie wiem do kogo skierowana jest ta muzyka: kogoś, kto szuka ukojenia zirytuje ona swoim zbyt zastałym klimatem, smutnego melancholika uśpi, a wesołego sangwinika zmusi do nieciekawych refleksji nad swoim życiem. Ponadto, trudno znaleźć tu choć jedną piosenkę, do której wracałoby się z przyjemnością (być może mogłaby to być Sublokatorka, ale stwierdzam to bez przekonania).

W zakończeniu muszę jednak poczynić pewną uwagę. Otóż, jeżeli płytę tę rozpatrywać jako typowo popową, a zatem mającą funkcję stricte użytkową, to sprawdza się ona świetnie. Wszystkie wyszczególnione uwagi nie zmieniają faktu, iż na tle pseudopiosenek zalewających rozgłośnie radiowe Bawię się świetnie zawiera utwory wybitne. Jako że jednak zwykłem zawsze równać do lepszych, tym razem jest podobnie. Ani do Amy Winehouse jeszcze mimo wszystko trochę brakuje. Choć jest na właściwej drodze, do celu jeszcze daleka droga. Ale szczerze życzę powodzenia.

 

(6 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!