Ania Waraszko – Podróż

Gatunek: pop
Data wydania: 2017
Spis utworów:1, Podróż; 2. W tobie; 3. Karnawał; 4. Czarny kot; 5. Pamiętaj; 6. Ty i ja; 7. Huragan; 8. Nie wiem; 9. Chcesz to bierz; 10. Daj znak; 11. Podróż

 

Czasami mam wrażenie, że niektóre płyty nie są adresowane do mnie. Tak jest właśnie w przypadku debiutanckiego krążka Ani Waraszko, zatytułowanego Podróż. Trudno mi bowiem pozbyć się myśli, iż jest on na wskroś kobiecy, przez co facet nie jest w stanie w pełni go docenić. Jestem oczywiście daleki od klasyfikowania muzyki ze względu na płeć, ale różnica pomiędzy docelowymi odbiorcami omawianego dziś albumu a chociażby nagrań grupy Motörhead jest ewidentna.

Dlaczego zacząłem od stwierdzenia, że Podróż to płyta kobieca? Otóż wynika to przede wszystkim ze specyficznego klimatu, jaki roztacza się nad całym wydawnictwem. W warstwie muzycznej jest to krążek, który wpisuje się w nurt ambitnej muzyki pop. Waraszko z wprawą łączy różne tradycje i style, balansując na krawędzi eterycznego R&B (Podróż) i soulu (Pamiętaj), doprawiając całość elementami smooth jazzu (Daj znak). Ani na chwilę nie odchodzi ona jednak od uroczych, gładkich brzmień, które mogłyby znaleźć się na antenie większości stacji radiowych. Tu jednak należy poczynić ważną uwagę: jeżeli Podróż istotnie jest przystępna, to nie jest to efektem kompromisów czy kalkulacji. Waraszko ma po prostu taki styl i konsekwentnie go eksploatuje. Jej debiut okazuje się zatem wartościowy już przez sam fakt, że jest w pełni autorski – oczywiste nawiązania i reminiscencje ani na chwilę nie pozwalają zapomnieć o tym, że wokalistka zachowuje autonomię. Sporą zaletą okazuje się również różnorodność: artystka nie tylko korzysta z odmiennych tradycji, ale też eksperymentuje z instrumentarium. Dzięki temu raz błysną smyki, innym razem na pierwszy plan wysuną się organy Hammonda (kapitalny przykład ich wykorzystania można znaleźć we W tobie), okazjonalnie pojawia się również akordeon, trąbka czy dzwonki. Całość tworzy interesujący kolaż, osadzony w jazzowo-soulowej tradycji, lecz zdecydowanie współczesny, świadomy bagażu tradycji i mimo wszystko wypolerowany na potrzeby współczesnego odbiorcy.

I dopóki zatrzymujemy się na etapie elementów składowych, dopóty o Podróży nie sposób powiedzieć złego słowa. Problemy pojawiają się jednak w chwili syntezy, kiedy okazuje się, że ani czcigodna tradycja, ani bogate instrumentarium nie przekładają się na naprawdę dobre piosenki. Rzecz rozbija się głównie o wokal: technicznie nienaganny i świetny pod kątem interpretacji, ale jednak nieco zbyt zachowawczy. Waraszko nie jest niestety w stanie zaproponować bardziej oryginalnych melodii, których słuchałoby się z nieskrywanym zaintrygowaniem i do których pragnęłoby się wielokrotnie powracać. Choć zdarzają się tu fragmenty przykuwające uwagę – eteryczny, nieco barowy Karnawał jest tu dobrym przykładem – to jest to raczej wyjątek od reguły, nie zaś reguła per se. Być może wokalistce zaszkodziły zbyt ascetyczne aranżacje; kiedy kompozycje stają się mniej oszczędne, również i melodie są wyraźniejsze (Nie wiem).

Nie przekonują również teksty, które stanowią najlepszy dowód na to, iż płyta jest na wskroś kobieca. Ich główny temat to namiętność i relacje damsko-męskie. Choć Waraszko próbuje ożywić ten wyświechtany topos nutą większej intymności, to niekiedy zdarza jej się przesadzić – tak jest na przykład w utworze Pamiętaj, który ociera się o pretensjonalność. Trudno również uznać, by warstwa liryczna potrafiła zaintrygować: z pewnością nie przeszkadza – co na tle innych polskich wokalistek jest już nie lada osiągnięciem – ale i nie wpływa pozytywnie na końcową ocenę.

Jak zatem najkrócej podsumować tę płytę? Podróż to solidna propozycja, która powinna zainteresować miłośnika dobrego, kobiecego popu. Krążek ma oczywiście swoje wady, ale bez dwóch zdań jest to debiut dojrzały zarówno w warstwie aranżacji, jak i produkcji. Nawet jeżeli nie przekona on wszystkich – przyznaję, że zaliczam się do tej grupy – to każe z niecierpliwością śledzić karierę Ani Waraszko. Nie widzę powodu, dla którego nie mogłaby ona stać się polską Billie Holiday – o ile tylko porwie się przy okazji kolejnego wydawnictwa na nieco większe ryzyko. Tak czy inaczej: trzymam kciuki.

 

(7 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!