Beth Hart – Fire on the Floor

Gatunek: folk
Data wydania: 2016
Spis utworów: 1. Jazz Man; 2. Love Gangster; 3. Coca Cola; 4. Let’s Get Together; 5. Love Is A Lie; 6. Fat Man; 7. Fire On The Floor; 8. Woman You’ve Been Dreaming Of; 9. Baby Shot Me Down; 10. Good Day To Cry; 11. Picture In A Frame; 12. No Place Like Home

 

Fire on the Floor to trzynasta solowa płyta w dorobku Beth Hart. Choć od debiutu pochodzącej z Kalifornii wokalistki minęło już ponad dwadzieścia lat, nadal cieszy się ona dużą popularnością. Omawiana dziś płyta także została bardzo dobrze przyjęta nie tylko na amerykańskim, ale także na europejskim rynku muzycznym. Wszystko wskazuje zatem, że jest to krążek co najmniej dobry.

Muzyka Beth Hart to przede wszystkim blues z domieszką folku, czasami zahaczający o wpływy gospel. To także – co nie mniej ważne – głos, ale nie byle jaki, bo przywodzący na myśl Janis Joplin, głównie za sprawą specyficznego zacięcia. Głęboki, charyzmatyczny wokal oraz wyczucie do interpretacji tekstów, sprawiają, że podczas słuchania Fire on the Floor ma się wrażenie eksplorowania czegoś unikalnego, niecodziennego, wręcz ulotnego. Energia, a przy tym autentyczność nie pozwala zaklasyfikować twórczości Hart do tradycji ludycznych brzmień z południa Stanów. Wręcz przeciwnie, płytę charakteryzuje perfekcyjne wyczucie stylu – połączenie dojrzałych, złożonych aranżacji z rockiem wprost z przemierzanych samotnie amerykańskich bezdroży (Baby Shot Me Down, Fat Man). Chwytliwe melodie, które pozwalają pobujać się w ich rytm, pozostają w głowie na długo po odsłuchaniu krążka. Wyśpiewane historie – czy to o miłości, czy banalnych codziennych sprawach – choć proste, potrafią przykuć uwagę słuchacza, który niezauważalnie w nie wsiąka. Także wspomniane wcześniej wpływy bluesa, które możemy znaleźć w praktycznie każdym utworze, zdecydowanie podwyższają wartość Fire on the Floor, głównie dlatego, że specyficzny rytm na trzy czwarte dodaje muzyce Hart dodatkowej mocy. Każda piosenka niesie ze sobą inne, lecz równie pozytywne wrażenia: począwszy od kompozycji smutnych i przytłaczających (No Place Like Home, Woman You’ve Been Dreaming Of), które najlepiej oddają klimat korzennej muzyki południowych stanów, skończywszy na lekko zaśpiewanych kawałkach, takich jak Coca Cola.

Przy takiej liczbie zalet, wskazanie wad nie jest łatwym zadaniem, trudno bowiem sformułować konkretne zarzuty. Być może dla wielu z Was minusem okaże się różnorodność stylów, w ramach których porusza się Hart. Z drugiej strony, dzięki jej wokalowi wszystko wydaje się spójne. Niejednorodność Fire on the Floor ostatecznie okazuje się zatem raczej zaletą, a nie wadą.

Jeżeli kiedykolwiek pomyśleliście, że muzyka współczesna odstaje poziomem od tej sprzed chociażby dwudziestu lat, to powinniście sięgnąć po Fire on the Floor. Jest to płyta, która odwołuje się do najznakomitszych wykonawców i najlepszej tradycji soulu, bluesa i rocka. Energiczna i charyzmatyczna Hart potrafi zahipnotyzować głosem. Trudno byłoby takiego krążka nie polecić, nawet tym, którzy nie gustują w tego typu muzyce. Powiem więcej: jest to pozycja w tym roku obowiązkowa.

 

8 Stars (8 / 10)

Zapisz

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!