Booze&Glory – Chapter IV

Gatunek: punk rock
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Days, Months & Years; 2. No Rules; 3. The Time Is Now; 4. Life’s a Gamble; 5. Simple; 6. Back on Track; 7. Carry On; 8. Blood From a Stone; 9. Fool’s Paradise; 10. Violence and Fear; 11. Last Journey; 12. For the Better Times; 13. Start Believing

 

Brytyjski punk rock pod pewnymi względami przypomina owoce morza – jest on na tyle charakterystyczny, że po okazjonalnym spróbowaniu jedni go pokochają, a drudzy znienawidzą. Jego specyfikę nietrudno opisać – znaleźć w nim można zarówno brud wielkomiejskich ulic, jak i odwołania do lokalnego folkloru, wszystko to zaś ozdobione jest charakterystycznym akcentem, którym wyśpiewywane są buntownicze frazy. I to właśnie z grubsza rzecz biorąc spis zawartości najnowszej płycie Booze&Glory, zatytułowanej wymownie Chapter IV.

O tym, iż omawiana dziś płyta nie będzie typową sieczką czy jazdą bez trzymanki najlepiej zaświadcza otwierająca krążek piosenka Days, Months & Years. Zarówno riff gitary, jak i instrumentarium oraz umiarkowane tempo pod wieloma względami przypominają Dropkick Murphys. Mocno zaakcentowana brytyjskość pojawia się również w kolejnych piosenkach, gdzie przepita barwa głównego wokalu wspierana jest niedbałymi, typowo ulicznymi chórkami (No Rules). Na Chapter IV są jednak również i takie miejsca, które brzmią zdecydowanie bardziej „międzynarodowo” (Violence And Fear to szkoła Good Riddance), a wręcz dobrze znane są z rodzimego podwórka. Za przykład może posłużyć ciężkie i brudne Life’s A Gamble, które pod wieloma względami przypomina twórczość Sedesu czy The Time Is Now, którego nie powstydziłoby się The Analogs. Jak gdyby dla kontrastu znajdują się tu również piosenki nieco łagodniejsze, podchodzące pod rock alternatywny – zalicza się do nich podbity knajpianym pianinem For the Better Times czy Simple. Te różne inspiracje tworzą jednak spójną mieszankę, która z pewnością przejawia starannie wypracowany styl.

Płycie bez wątpienia pomagają w tym bardzo dobre linie wokalne, które miały być może zwiększyć przystępność tej muzyki. Z bólem jednak stwierdzam, iż z pewnością nie polecę jej nikomu, kto w klimatach eksplorowanych przez Booze&Glory się nie odnajduje. Cóż bowiem z tego, że raz na jakiś czas pojawia się sympatyczna, a wręcz naprawdę inteligentna melodia, skoro spowita jest ona w tak charakterystyczną dla całego Chapter IV chropowatość? Nie sposób również nie zauważyć, iż niektóre piosenki trącają banalnością, która – choć nieszkodliwa i okazjonalna – zaniża końcową notę (Back on Track). Absolutnie nie oznacza to jednak, że płyta jest zła – po prostu z pewnością nie nadaje się ona do popularyzowania brytyjskiego street punka. Natomiast w swojej kategorii wyróżnia się ona zarówno spójnością, jak i swoistym klimatem, który zbudowano wyjątkowo sugestywnie.

Dlatego też jeżeli ktoś z Was jest fanem tego typu brzmień, powinien po Chapter IV sięgać w ciemno. Całą resztę moich Czytelników pozwolę sobie jednak ostrzec. To mimo wszystko muzyka, której słucha się tak dobrze jak szorowania papierem ściernym po ścianie. Są ludzie którzy coś takiego lubią, podobnie jak są i tacy, którzy uwielbiają krewetki czy ośmiornice. Oni też – mam na myśli tych pierwszych – znajdą w słuchaniu omawianego dziś krążka sporo frajdy.

 

(7 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!