Cinema Paradiso OST

Gatunek: muzyka klasyczna
Data wydania: 1989
Spis utworów: 1. Cinema Paradiso; 2. Maturity; 3. While Thinking About Her Again; 4. Childhood And Manhood; 5. Cinema On Fire; 6. Love Theme; 7. After The Destruction; 8. First Youth; 9. Love Theme For Nata; 10. Visit To The Cinema; 11. Four Interludes; 12. Runaway, Search And Return; 13. Projection For Two; 14. From American Sex Appeal To The First Fellini; 15. Toto And Alfredo; 16. For Elena

 

Zrealizowany przez Giuseppe Tornatore w 1988 roku film Cinema Paradiso niesie ze sobą klimat małego sycylijskiego miasteczka, którego mieszkańcy znajdują jedyną rozrywkę w parafialnym kinie. Niezbyt skomplikowana fabuła opowiada o codzienności chłopca, Toto, który marzy o kręceniu własnych filmów. Akcja rozgrywa się na dwóch planach. Jeden przedstawia głównego bohatera dążącego do spełnienia marzeń, drugi ukazuje go jako artystę, który osiągnął sławę w wielkim mieście. Jak do tej historii skomponować odpowiednią muzykę? Na to pytanie odpowiedzieć może jedynie sam kompozytor – Ennio Morricone. Ja natomiast opowiem Wam, co możecie usłyszeć włączając soundtrack do Cinema Paradiso, jednego z najpiękniejszych filmów, jakie przyszło mi oglądać.

Ścieżka dźwiękowa do Cinema Paradiso to wyłącznie utwory instrumentalne. Niektóre z nich, na przykład Love Theme, są jedynie rozwinięciem głównego tematu, nie przeszkadza to jednak w chłonięciu uroczego klimatu dźwięku instrumentów dętych. Interpretacja motywu przewodniego zmienia się w zależności od kontekstu samego filmu, dopasowując się do dziejących się w nim wydarzeń. Tak więc, wesoła, pogodna i pełna werwy melodia (Childhood and Manhood) przeistacza się w smutną i przygnębiającą (After the Destruction, Projection for Two), dając wyraz emocjonalności bohatera. Tęskne dźwięki skrzypiec stanowią tutaj dobre odzwierciedlenie klimatu całego filmu, trochę sentymentalnego, ale też pełnego pozytywnych wątków. Zdarzają się także utwory mroczne i posępne, między innymi Cinema on Fire oraz Runaway, Serch and Return, które stanowią mocne akcenty na płycie. Całość zatem prezentuje się okazale, szczególnie jeżeli uwzględnimy odrobinę podniosłych tonów, które pozwolą nam wyobrazić sobie doniosłość takich wydarzeń jak pierwsza miłość czy decyzja o opuszczeniu rodzinnego domu. Podsumowując, jak zapewne da się zauważyć, płyta ta jest nierozerwalnie związana z filmem i stanowi jej integralną część.

Soundtrack do Cinema Paradiso ma jednak jedną poważną wadę – jest monotonny w stopniu, który nieprzywykłego do mało urozmaiconej muzyki słuchacza po prostu znudzi. Utwory, które powinny wybrzmieć jako samodzielne kompozycje, gubią się często w natłoku podobnych im, nieznacznie jedynie zmodyfikowanych. O ile nie jest się znawcą muzyki klasycznej – a niestety muszę przyznać, że nim nie jestem – to album wydać się może miejscami nieciekawy, a same utwory mało oryginalne względem tego, co można znaleźć na sklepowych półkach z muzyką filmową chociażby Jana A.P. Kaczmarka czy Hansa Zimmera. Jedynym ratunkiem dla tej płyty jest Wasza skłonność do bycia sentymentalnym. Jeżeli chwyci Was za serce wachlarz emocji, które przewijają się przez kompozycje, to zapewne zgodzicie się z moją oceną. Jeżeli jednak to nie są wasze muzyczne klimaty, to być może odsłuchanie tej płyty okaże się mało ubogacającym doświadczeniem.

Czas na odwieczne pytanie podsumowujące każdą recenzję – czy warto sięgnąć po omawianą płytę? Moja odpowiedź brzmi: tak. Możecie to zrobić z wielu przyczyn, ale szczególnie ważna wydaje mi się jedna – jeżeli jesteście choć odrobinę sentymentalni, to być może uznacie tę płytę za najlepszą pozycję wśród soundtracków, z jaką mieliście i będziecie mieli do czynienia. Pomimo wad, które wymieniłam, nie sposób zlekceważyć jej uroku i klimatu, jaki sobą przedstawia, dlatego też swoją ocenę zawyżam o jedno oczko. Mam bowiem nieodparte wrażenie, że płyta ta zasługuje na dużo lepszą notę, niż wynikałoby to z samej recenzji.

 

(8 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!