Dormant Dissident – Knightmares

Gatunek: heavy metal
Data wydania: 2016
Spis utworów: 1. Son of the Lightning; 2. S.M.D; 3. Curse of the Mirror; 4. Dormant Dissident; 5. Hangman’s Dance; 6. Queen of the Night; 7. I’m Alive; 8. Wretched Efforts; 9. The King Will Come; 10. Dormant Dissident (Orchestral Version)

 

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy w roku 2018 rację bytu ma klasyczny heavy metal sprzed trzech dekad, moja odpowiedź byłaby raczej negatywna. Wiadomo: legendy w rodzaju Iron Maiden, Helloween czy Gamma Ray są wiecznie żywe. Ale tworzyć dzisiaj tego rodzaju muzykę, a tym bardziej kultywować image, stanowiący jej integralny element? Niepodobna. Całe szczęście omawiany dziś zespół, Dormant Dissident, choć deklaruje, że gra heavy metal, świadomy jest, że gatunek ten, aby się obronić, musi przejść pewną transformację. I taką właśnie próbą wytyczenia nowych ścieżek dla cokolwiek spranej stylistyki jest krążek Knightmares.

Oczywiście nie oznacza to, iż kapela opuszcza konkretne ramy gatunkowe. Ci, którzy szukają tutaj kilkuminutowych solówek, ostrych jak brzytwa riffów i podwójnej stopy, nie mają prawa się rozczarować. Wszystkie te elementy są jak najbardziej na swoim miejscu; co więcej, charakterystyczne brzmienie, jakie nadano gitarom kojarzy się z końcówką lat 80. i początkiem następnej dekady. Z drugiej strony, nawet jeżeli poszczególne składowe bezkompromisowo nawiązują do tradycji, to zbudowane na ich bazie utwory nabierają nieco innych właściwości. Taki stan rzeczy ma, jak się zdaje, dwie przyczyny. Jedną z nich są same aranże, których ciosany charakter zdecydowanie pcha Knightmares w stronę hard rocka spod znaku Motorhead (Son of the Lightning). I nawet jeżeli czasem odzywa się typowe, standardowe wręcz brzmienie, to jednak bardziej niż kapelę Bruce’a Dickinsona, przypomina ono Anthrax. Natomiast drugą cechą charakterystyczną jest wokal: niezbyt wysoki, lekko chropowaty, który zdecydowanie nie pasuje do klasycznych dla heavy metalu falestów. Co więcej, z pewnością nie jest on jednowymiarowy – melodie, które proponuje Artur Kuliński czasami ocierają się na przykład o nowoczesny post hardcore, co od razu intryguje słuchacza (patrz: refren S.M.D). Ogólną zresztą zaletą omawianego dziś wydawnictwa jest to, że większość linii wokalu brzmi oryginalnie, a przy okazji perfekcyjnie pasuje do konkretnych riffów.

Rezultat nie może być zatem inny: Knightmares to zbiór bardzo dobrych piosenek, które – choć z pewnością odwołują się do heavy metalowego rodowodu, zarówno niuansami w rodzaju stopy w Dormant Dissident, jak i ogólną osnową – to brzmią oryginalnie i świeżo. Dormant Dissident jest po prostu świadome tradycji wykonywanego gatunku, przez co podchodzi do niego z szacunkiem, ale nie bez zrozumienia, że od jego narodzin muzyka zmieniła się nie do poznania. Być może również dlatego album rozpada się niejako na dwie części: pierwsza z nich to bezkompromisowe, ale jednak niesilące się na nadzwyczajne nowatorstwo granie. Druga natomiast obejmuje piosenki z ciekawie synkopowanym rytmem (I’m Alive) czy utwory zbliżające się do zwyczajnego rocka, jak w przypadku Wretched Efforts. Ta piosenka jest zresztą o tyle frapująca, że miejscami przypomina ona mocniejsze utwory Nickelback, tylko że jest niepomiernie lepsza: gdyby tak grał zespół Chada Kruegera, z pewnością nie byłby okrzyknięty najgorszą kapelą świata.

Kinightmares nie zmieni historii muzyki, ale jest dowodem na to, że skład, który taką płytą debiutuje (sic!), ma bardzo wiele do powiedzenia i jeszcze z pewnością niejednym nas zaskoczy. Krążek praktycznie pozbawiony jest wad; malkontenci dodadzą, że nie ma również nadzwyczajnych zalet. To nie do końca prawda – nagrać dziś album w pełni autorski to nie lada sztuka. Dlatego poniższą notę wystawiam niejako a conto kolejnego wydawnictwa, na które – zapewniam – będę czekał niecierpliwie. Póki co zaś zalecam sesję z Knightmares każdemu fanowi dobrego, mocno rockowego brzmienia. Jeśli tego oczekujesz, to właśnie to dostaniesz.

 

(8 / 10)

 

O zespole (profil w serwisie Facebook, profil w serwisie Instagram, profil w serwisie YouTube): Dormant Dissident to kapela założona w 2011 roku, grająca heavy metal. Od września 2012 roku, kiedy to skład został uzupełniony o drugą gitarę i wokal, zespół nabrał rozpędu tworząc coraz więcej własnego materiału oraz dając energetyzujące koncerty. Prostota połączona z melodyjnością oraz metalowym zacięciem i dynamiką utworów sprawdza się idealnie na koncertach, podczas których kapela porywa publiczność do wspólnej zabawy. W maju 2013 roku ukazało się pierwsze, trzyutworowe demo („DDemo”) zespołu, które zostało rozprowadzone drogą elektroniczną. Z początkiem września tego samego roku „DDemo” ujrzało po raz pierwszy światło dzienne w postaci fizycznej. 13 grudnia 2016 roku zespół wydał swój pierwszy album długogrający pt. „Knightmares”. Można go kupić na facebookowym profilu grupy.
  • 14
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!