Frank Sinatra – Frankly Sentimental

Gatunek: stare brzmienia
Data wydania: 1949
Spis utworów: 1. Body and Soul; 2. Laura; 3. Fools Rush In; 4. Spring Is Here; 5. One For My Baby (And One More For The Road); 6. Guess I’ll Hang My Tears Out to Dry; 7. When You Awake; 8. It Never Entered My Mind

 

Na ogół wystrzegam się recenzowania kompilacji. Tak się jednak składa, że w przypadku staroci albumy długogrające to zazwyczaj nic innego jak zbiór singli. Nie inaczej jest w przypadku płyty zatytułowanej dość wymownie, czyli Frankly Sentimental. Jak Frank Sinatra radzi sobie na czwartym albumie? No cóż, czas się o tym przekonać.

Jeżeli nie recenzuję kompilacji, to czynię tak z jednego powodu – rzadko kiedy są one spójne. W przypadku omawianej dziś płyty zmiany pomiędzy utworami są dość daleko idące: piosenki zostały nagrane w trakcie ośmiu osobnych sesji, na przestrzeni prawie półtora roku, z dwoma różnymi orkiestrami, z których jedną założono nad Atlantykiem, a drugą nad Pacyfikiem. Ta niejednorodność przekłada się niestety również na same kompozycje. Pierwsza połowa Frankly Sentimental to utwory, które w pełni czynią zadość widniejącej na okładce groźbie – są to smętne, powolne piosenki, w których nie ma niestety zbyt wiele uroku. Szczyty bije pod tym względem Laura i Spring Is Here, których nie ratuje nawet wokal Sinatry. Nie ma w nich żadnej melodii oraz żadnego uroku; myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, iż są to jedne z najsłabszych utworów w karierze amerykańskiego piosenkarza. Wyjątkiem na tej części krążka jest Fools Rush In, która nabiera nieco kroczącego charakteru, przez co z pewnością łatwiej ją zapamiętać.

Całe szczęście druga połowa Frankly Sentimental zaciera nieco to negatywne wrażenie. One For My Baby (And One More For The Road) to kawał sympatycznego jazzu, który wygrywa przede wszystkim swingującą sekcją rytmiczną. Niewiele mniej uroku ma niespiesznie płynące Guess I’ll Hang My Tears Out to Dry, w którym naprawdę można się roztopić. Mocne jest również zakończenie, czyli kolejny klasyk – It Never Entered My Mind – którego interpretacja robi bardzo dobre wrażenie. Skłamałbym jednak stwierdzając, że utwory te są w stanie wykreować jakiś bardziej sugestywny klimat. Nie brzmią one źle, ale nie jestem pewny, czy warto dla nich słuchać całego Frankly Sentimental. Moja odpowiedź na to pytanie byłaby raczej negatywna – piosenki te nie wyróżniają się niczym szczególnym. W rzeczy samej te spokojniejsze, bardziej refleksyjne utwory można potraktować jako wprawkę do nagranego parę lat później In the Wee Small Hours.

Choć zatem czwarta w dorobku płyta Franka Sinatry nie jest zła, to wyraźnie czegoś jej brakuje. Frankly Sentimental jest oczywiście bezbłędnie zagrana i zaśpiewana, ale nie niesie ze sobą żadnego uroku. A przecież jeżeli po coś sięga się po starocie, to właśnie po szczyptę magii, której nie znajdzie się nigdzie indziej. Niestety, ze smutkiem stwierdzam, że jeżeli omawianej dziś płycie postawimy takie zadanie, to nie jest ona w stanie z sukcesem mu podołać.

 

(6 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!