Frank Sinatra – Songs by Sinatra

Gatunek: stare brzmienia
Data wydania: 1947
Spis utworów: 1. I’m Sorry I Made You Cry; 2. How Deep is the Ocean?; 3. Over The Rainbow; 4. She’s Funny That Way; 5. Embraceable You; 6. All The Things You Are; 7. That Old Black Magic; 8. I Concentrate on You

 

Frank Sinatra to wokalista, którego łączny dorobek płytowy wynosi pięćdziesiąt dziewięć albumów studyjnych. Sporo, prawda? Pośród nich są te, które na stałe wpisały się do historii muzyki – jak In the Wee Small Hours. Ale siłą rzeczy w dossier wokalisty muszą również znaleźć się wydawnictwa gorsze. Obawiam się, że mimo uwielbienia dla amerykańskiego artysty omawiana dziś płyta Songs by Sinatra jest przykładem spadku formy.

Drugi w karierze krążek Sinatry powstawał przez ponad dwa lata – zaczęto nagrywać ją pod koniec roku 1944, by skończyć na początku roku 1947. Łącznie proces realizacji rozłożono na sześć sesji, co – jak nietrudno się doliczyć – daje wynik nieco ponad jednej piosenki na sesję. Ponieważ w międzyczasie wokalista nie próżnował, naturalną siłą rzeczy niektóre utwory są lepsze, inne zaś gorsze. Chcąc wskazać te najlepsze, warto zacząć od Over the Rainbow, która jako jedyna niesie ze sobą sugestywny, w pełni przekonujący klimat, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosi nas o siedemdziesiąt lat wstecz. Nieco mniej dojmujące, ale wciąż dobre wrażenie robi That Old Black Magic, która zdaje się pochodzić z sesji do albumu Songs for Swingin’ Lovers – jest stosunkowo lekka i charakteryzuje się sympatycznym ciepłem. Niestety, jeżeli chodzi o piosenki warte wymienia, to praktycznie na tym należałoby poprzestać. Z recenzenckiej uczciwości wspomnę jeszcze całkiem posępną, a przy tym obłędnie zakończoną All The Things You Are. Jeżeli chodzi o dobre kompozycje, to stawiam w tym miejscu definitywnie kropkę.

Cała reszta Songs by Sinatra to piosenki aż nazbyt standardowe, a przy tym stosunkowo mało przejmujące. O ile jeszcze orkiestracja potrafi niekiedy uratować dość wlekącą się kompozycję (tak jest w przypadku I’m Sorry I Made You Cry), o tyle tam, gdzie większość instrumentów milknie, a melodia grzęźnie, płyta traci większość swojego uroku. W tych utworach – za przykład niech posłuży She’s Funny That Way – krążek zaczyna się cokolwiek wlec, zaś zza zasłony magicznego głosu Sinatry wychodzi mimo wszystko starość, w której uroku kurzu i patyny nie ma zbyt wiele, są za to pajęczyny i trochę pleśni. Nie oznacza to, że piosenki te są jednoznacznie złe – inaczej nie zyskałyby miana standardów. Po prostu brakuje im tego czegoś, co nadawałoby im niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju klimatu. Problem Songs by Sinatra polega na tym, że te obdarte z uroku piosenki składają się na większość płyty. Niestety, to jednoznacznie przekłada się na ocenę końcową.

Są zapewne wśród Was ci, którzy pozwolą się ponieść nawet tym mniej udanym kompozycjom. Jeżeli jednak rozpatrywać twórczość Sinatry zarówno w świetle debiutu, jak i późniejszych wydawnictw, to druga w jego dorobku płyta długogrająca jest najzwyczajniej w świecie przeciętna. Jak to jednak ze starymi brzmieniami bywa – większość z nich jest o niebo lepsza niż to, co dziś emitują rozgłośnie radiowe. Jeżeli zatem chcecie odpocząć od współczesnego popu, to Songs by Sinatra nadaje się do tego tak jak każda inna płyta amerykańskiego wokalisty. Sama w sobie jednak mimo wszystko zawodzi.

 

6 Stars (6 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!