Krambabula – Krambabula

Gatunek: folk rock
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Nese hala wodu; 2. Karczmareczka; 3. Na seni; 4. Werbowaja doszczeczka; 5. Idu domił; 6. Na wyhoni; 7. Oj Chmarytsia; 8. Oj czerez hrebliu; 9. Reczeńka

 

Muzyka ludowa to bardzo wdzięczny temat do ubrania we współczesną aranżację. Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę, że tradycyjne pieśni rzadko opowiadają o radosnej zabawie, najczęściej natomiast odnoszą się do trudności codziennego, prostego życia. Stąd też ich melodyka niesie wiele emocji, które nie tylko dadzą się oddać przy wykorzystaniu nowoczesnego instrumentarium, ale potrafią również zyskać dodatkową głębię. Dobrego potwierdzenia tej opinii dostarcza poznańska Krambabula oraz jej debiutancka płyta.

Muzykę omawianego dziś zespołu trudno nazwać ewenementem, bowiem próby nadania ludowym brzmieniom nowej formy podejmowane są nad Wisłą już od jakiegoś czasu. Jeżeli jednak szukać w twórczości Krambabuli jakiegoś wyróżnika, to należałoby zwrócić uwagę na dwa aspekty. Pierwszym z nich jest materiał, po jaki sięgają poznaniacy: składają się na niego pieśni w szerokim sensie słowiańskie, wykonywane w dwóch językach – ukraińskim i łemkowskim. Oczywiście bardzo szybko można przekonać się, że ich melodyka nie różni się znacząco od utworów, znanych jeszcze i niekiedy nawet wykonywanych na polskich wsiach. Drugim elementem unikatowym jest podejście do tradycyjnych pieśni, z których ostały się bodaj jedynie melodie.

Zagadnieniu temu warto poświęcić więcej miejsca, ponieważ może ono stanowić punkt wyjścia do – bezpodstawnych, spieszę wyjaśnić na wstępie – zarzutów. Na pierwszy rzut oka wykorzystane przez Krambabulę instrumentarium wydaje się standardowe: rockowa sekcja gitary i basu zręcznie łączy się z instrumentami dętymi i akordeonem. Sęk w tym, że na krążku każdy z tych instrumentów gra trochę co innego i trochę inaczej, przez co piosenki łączą przeciwstawne, zdawałoby się, style. Gitara na przykład proponuje na ogół mocarny, solidnie przesterowany riff, który oscyluje pomiędzy hard rockiem (Werbowaja Doszczeczka, finał Reczeńki) a wręcz pochodną punka (Karczmareczka). Saksofon tymczasem potrafi w niektórych miejscach odezwać się tak ładnie, że na myśl przychodzi nam od razu elegancki smooth jazz, jak gdyby nagrany w trakcie barowej improwizacji (Na Wyhoni). Zapytacie: jak możliwe jest połącznie tak różnych elementów? Odpowiem – nie mam pojęcia, ale brzmi to wszystko wybornie.

A gdzie prawdziwy folk? Cóż, za ten odpowiada przede wszystkim Wioleta Kruk, której biały śpiew perfekcyjnie wpasowuje się w pole bitwy pomiędzy przeciwstawnymi inspiracjami. Co ciekawe, z muzyki ludowej zapożyczyła ona zarówno melodie, jak i sposób śpiewania, jednakże sama stylistyka nie polega na próbie podrabiania oryginałów. Jeżeli zatem w poprzednim akapicie Waszym naturalnym skojarzeniem była twórczość innego polskiego zespołu wykonującego punk folk, czyli De Press, to spieszę sprostować, że to nie do końca dobry trop. Debiut Krambabuli okazuje się bowiem albumem znacznie mniej pretensjonalnym, nagranym z powagą, ale bez nadęcia. Choć wydaje się on podchodzić do tradycji w sposób nader swobodny, to jednak duch oryginałów zostaje zachowany.

Jest tak może dlatego, że Krambabula stanowi wybitny przykład tego, iż muzyka ludowa cechuje się niedościgłą głębią, wynikłą przede wszystkim stąd, że bodźcem do jej tworzenia była konieczność wyrażenia jak najbardziej szczerych emocji. Największą zaś zaletą omawianego dziś albumu jest to, iż emocje te udaje się oddać, a być może nawet dodatkowo je wyeksponować. Tym na przykład muzyka Krambabuli różni się od promowanej tu i ówdzie plastikowej góralszczyzny, która z górami ma tyle wspólnego, co ciupaga kupiona na wakacjach w Kołobrzegu.

Dlatego też mogę z czystym sumieniem orzec: Krambabula proponuje folk, któremu zdecydowanie nie wychodzi słoma z butów ani który nie trąca zapyziałą cepelią. Wprost przeciwnie – jej debiut okazuje się zestawem różnorodnych, ciekawie zaaranżowanych, perfekcyjnie wykonanych piosenek, których słucha się z prawdziwą przyjemnością. Energia łączy się z nostalgią, tradycja z nowoczesnością – a słuchacz z muzyką. Od płyty takiej jak ta trudno wymagać czegokolwiek więcej.

 

(8 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!