Maanam – Mental Cut

Gatunek: rock
Data wydania: 1984
Spis utworów: 1. Simple Story; 2. Mentalny kot; 3. Lucciola; 4. Dobranoc Albert; 5. Przerwa na papierosa; 6. Nowy przewodnik; 7. Kreon; 8. You or Me; 9. Kowboje O.K.; 10. Lipstick on the Glass

 

Maanam to pod wieloma względami zespół niezwykły. Z jednej strony grana przez niego muzyka była zdefiniowana osobowością samych twórców, spośród których kluczową role odgrywał Marek Jackowski i jego ówczesna żona Olga. Z drugiej jednak strony grupa przez cały czas pozostawała wrażliwa na kierunki, w jakich rozwijała się muzyka światowa. Debiut to odważne nawiązania do zimnej fali, tymczasem omawiany dziś krążek, czyli Mental Cut, stanowi pod tym względem ciekawy skręt w new wave. Przyjrzyjmy mu się bardziej szczegółowo.

Jeżeli mówię, że kluczową rolę w Maanamie odgrywa gitara i wokal, to właściwie popełniam truizm. Za najlepszy przykład może posłużyć nieco ascetyczna Lucciola, która składa się właśnie z tych elementów, urozmaiconych punktowanymi zagrywkami basu. Niekiedy zdarza się nawet, że Kora w ogóle znika, zaś gitary rozpuszczają swoje brzmienie, co pozwala na własne uszy przekonać się o kunszcie Jackowskiego (Przerwa na papierosa, Kowboje O.K.). Z gruntu rzeczy jednak czwarty studyjny krążek nie przynosi rewolucji – w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że na Mental Cut Maanam konsekwentnie rozwija swój styl. Nie brakuje tu zarówno delikatniejszych, ładnie zaśpiewanych piosenek, jak i utworów bardziej nerwowych, znanych z debiutu (Mentalny kot). Całe szczęście to dobrze znane brzmienie zostaje okazjonalnie wzbogacone o coraz bardziej popularne na Zachodzie wpływy new wave. Najlepszym tego przykładem jest Simple Story, gdzie prostu rytm elektronicznej perkusji oraz subtelny syntezator tworzą świetny podkład dla skrytego w pogłosach wokalu Kory. Inny tego rodzaju utwór to Nowy przewodnik, który najlepiej chyba z całego zestawu nadaje się na dyskotekę. Dzięki temu muzyka Maanamu zyskuje mimo wszystko nowy wymiar i potrafi uchylić się od zarzutów tych, którzy chcieliby stwierdzić, że zespół po raz czwarty nagrał to samo.

A jednak trudno uznać Mental Cut za płytę w pełni udaną. Nie brakuje tu rzecz jasna dobrych piosenek – Luciolla czy Simple Story to ich jednoznaczne przykłady. Zaskakujące jest jednak to, jak wiele jest tu utworów niewyraźnych, które nie pozostawiają po sobie żadnego wrażenia. Należą do nich nerwowe Dobranoc Albert, zimnofalowe Kreon czy wolniejsze i cięższe You or Me. Piosenki te nie są złe, ale zarówno wydumane teksty, jak i nieprzekonujące linie wokalu i aranżacje z konieczności muszą obniżyć ich końcową notę. Zupełnie nie przemawia do mnie również Lipstick on the Glass, głównie przez nienajlepszą interpretację refrenu; tu jednak – trzeba to uczciwie przyznać – broni się przynajmniej warstwa liryczna. Można by być może zauważyć, że Mental Cut jest po prostu nieco trudniejsza niż poprzednie wydawnictwa. Nie zmienia to jednak faktu, że wymienione utwory odstają od wcześniejszego dorobku grupy – ani nie niosą tak sugestywnego klimatu, ani aż tak bardzo nie zapadają w pamięć. Cóż zatem z tego, że zespół odwołuje się do motywów literackich czy szafuje nazwiskami uczonych, skoro nawiązania te są płytkie, a na dodatek nie towarzyszy im dobra muzyka?

Mental Cut to na tle poprzednich wydawnictw mimo wszystko pewien krok wstecz. Bronią się nowatorskie nawiązania do typowego dla lat 80. popu, dobrze również, że konsekwentnie rozwijana jest maniera delikatniejszych utworów, które przyniosły tak dobry efekt na Nocnym patrolu. Niestety, próba zgłębienia nieco bardziej awangardowych brzmień skończyła się najwyraźniej klęską. Zespół tym razem przesadził; na pocieszenie można być może dodać, że nie myli się tylko ten, kto nikt nie robi.

 

(6 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!