Maanam – O!

Gatunek: rock
Data wydania: 1982
Spis utworów: 1. Bodek; 2. O! nie rób tyle hałasu; 3. Paranoja jest goła; 4. Parada słoni i róża; 5. Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech; 6. Die Grenze; 7. Zwierzę; 8. Pałac na piasku; 9. Jest już późno, piszę bzdury; 10. Ninon; 11. AN-24 „Antonow”

 

Debiutancka płyta Maanamu szkliwa z zębów nie zrywała, ale stanowiła na rynku polskim istotne novum o sporej sile oddziaływania. Zespół zdobył niemałą popularność, stąd tylko kwestią czasu było nagranie drugiego krążka. I oto po niecałych dwóch latach ukazało się O! Udana kontynuacja czy może zakończona niepowodzeniem próba ponownego odegrania sprawdzonych patentów? Cóż, nie umiem udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi.

Zacznijmy od tego, że choć setlista niezawodnie wskazuje, iż na O! składa się jedenaście utworów, to w rzeczy samej ich liczba jest znacznie mniejsza. Z zestawu pełnoprawnych piosenek wypada bowiem Bodek – cokolwiek obleśny sampel pijącego faceta, solo trąbki skryte pod tytułem Zwierzę, stylizowany na przedwojenną piosenkę utwór Ninon oraz średnio zabawny muzyczny żart, czyli AN-24 „Antonow”. Ostatecznie pozostaje siedem kompozycji, które zmierzają w przeciwstawnych kierunkach, tzn. gorączkowo zagranych i zaśpiewanych utworów znanych z debiutu (O! nie rób tyle hałasu, Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech) oraz spokojniejszych quasi-ballad (Parada słoni i róża, Die Grenze). Niestety, trudno mówić o sukcesie w którejkolwiek z tych kategorii.

Doprawdy, nie wiem, z czego wynika taki stan rzeczy. Dość powiedzieć, że zespół bardzo się stara, aby wykreować odpowiedni klimat, ale tym razem praktycznie mu to nie wychodzi. Być może zbyt dużo jest na O! przesadzonego kombinatorstwa w warstwie muzycznej i tekstowej, za mało zaś naprawdę dobrych kompozycji czy chociażby zapamiętywalnych partii instrumentalnych. Nawet gitarze Jackowskiego zdarza się niekiedy zabrnąć w brzmienie, które nie jest w stanie zaintrygować, ani nawet zaciekawić. Niekiedy zaś, dla odmiany, utwory zostają zbytnio uproszczone (Jest już późno, piszę bzdury) lub przykryte krzykliwą interpretacją Kory, która nie zawsze brzmi wiarygodnie (Pałac na piasku). W ostatecznym rozrachunku z całego krążka bronią się może ze trzy piosenki, spośród których wybija się Die Grenze – bardzo klimatyczny kawałek z hipnotyzującą trąbką Tomasza Stańko.

Nie zmienia to faktu, że płyta nie wzbudza głębszych emocji, gdyż zbyt mało jest na niej treściwych kompozycji, zbyt wiele zaś trudno przyswajalnych dziwolągów i chybionych pomysłów. Chciałoby się docenić O! zwłaszcza za te zawarte na niej piosenki, które stały się ważne w dorobku Maanamu, ale oceniając krążek jako całość nie sposób pominąć tych mniej udanych aspektów, które – jak się zdaje – przeważają. Obawiam się zatem, że po trzydziestu pięciu latach od wydania druga w karierze płyta Maanamu to ciekawostka, zdatna co najwyżej od niezobowiązującego przesłuchania. Ponadczasowych pereł nie stwierdzam.

 

6 Stars (6 / 10)

Save

Zobacz również

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!