Maanam – Się ściemnia

Brak komentarzy
Gatunek: rock
Data wydania: 1989
Spis utworów: 1. For Your Love; 2. Caliope; 3. Bądź taka nie bądź taka; 4. Kadyks; 5. Życie za życie (Gdy skrzywdzisz mnie); 6. Lata dziecinne (Płynny żar); 7. Sie ściemnia; 8. Jedyne prawdziwe tango Maanam; 9. Wszystko w porządku, więc od początku

 

Pięć lat. Tyle właśnie wynosiła przerwa pomiędzy Mental Cut a Się ściemnia. To długo, biorąc pod uwagę, że poprzednie cztery wydawnictwa ukazały się w odstępach zaledwie rocznych. I choć Maanam wydał w międzyczasie zarówno krążki koncertowe, jak i te przeznaczone na rynek zagraniczny, to brak nowego materiału musiał być mocno odczuwalny. Tylko czy tak długa przerwa nie zaszkodziła w jakiś sposób zespołowi? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna.

Owa niepewność bierze się stąd, że Się ściemnia znamionują mimo wszystko pewne zmiany, z których niektóre wychodzą Maanamowi na dobre, niektóre zaś – na złe. Przede wszystkim zespół niemal zupełnie stracił pazur. Dla jednych będzie to wiadomość pozytywna, dla drugich niekoniecznie. Nawet jeżeli piosenkę obdarzono szybkim, niemalże punkowym tempem (For Your Love), to duża dawka przestrzennej elektroniki, pojedyncze nuty gitary oraz niezbyt ekspresyjny wokal w niczym nie przypominają frenetycznego debiutu. Jeśli można tu znaleźć jakieś nawiązania do nieco bardziej wybuchowego okresu, to są one okazjonalne. Najłatwiej wyłowić je w utworze tytułowym oraz w podbitym rytmem rodem z Jamajki Jedyne prawdziwe tango Maanam.

Czy to źle? Nie do końca, bo zespół mimo wszystko przygotowuje słuchaczowi wywar z muzyki lat 80. i czyni to z niekwestionowaną wprawą. Elektroniczna perkusja, charakterystyczne brzmienie gitary, pogłos na wokalu – to wszystko sprawia, że Się ściemnia brzmi unikalnie, nawet jeżeli trudno powiązać ją z poprzednimi osiągnięciami Maanamu. Kto zatem lubi tamte czasy, ten z omawianym dziś krążkiem powinien poczuć się spełniony. Dochodzą tu również ciekawe brzmieniowe dodatki, które rzucają nas na przykład w stronę zimnej fali (Bądź taka nie bądź taka) albo dzięki metrum wprawiają utwór (i słuchacza) w przyjemne flow (Życie za życie (Gdy skrzywdzisz mnie)). Z tego też względu, gdybym miał nazwać płytę jednym zdaniem, powiedziałbym: jest miła w słuchaniu.

Nie oznacza to jednak oczywiście, że krążek nie ma wad. Co gorsza, im dłużej Się ściemnia się słucha, tym więcej wychodzi ich na jaw. Dziwią na przykład niektóre rozwiązania wokalne, jak subtelny wokal umieszczony w gęsto punktowanej piosence (Caliope). Kuriozalnie brzmi również pomieszanie francuskiej melorecytacji z motorycznym riffem; prawdopodobnie Kadyks miał hipnotyzować, ale coś tu wyraźnie poszło nie tak. Całkowitym niewypałem jest natomiast Wszystko w porządku, więc od początku. Wbrew pozorom nie jest to żaden reprise Nocnego patrolu. Ten instrumentalny utwór przypomina raczej melodyjkę do jakiegoś przaśnego teleturnieju, prowadzonego przez Krzysztofa Ibisza. Słucha się tego z niegasnący znakiem „WTF” w głowie.

Pozostaje wydać werdykt: czy Się ściemnia to udany powrót po pięcioletnim milczeniu? Tak – odpowiadam – ale mimo wszystko do formy z Nocnego patrolu Maanamowi daleko. To, co dziś broni się na tym krążku, to właśnie wywietrzały już nieco klimat, parę dobrych tekstów oraz ogólna czułość, tak charakterystyczna dla gitary Jackowskiego i niektórych linii wokalu Kory. Kto zatem ma ochotę na miękką, przyjemną, choć niepozbawioną wad płytę, ten po Się ściemnia może sięgnąć. W zależności od gustu: albo z nią zostanie, albo potraktuje jako ciekawostkę. Mało jednak prawdopodobne, by się nią rozczarować.

 

(7 / 10)

  • 1
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o