Magda Umer – Kolędy

Gatunek: muzyka świąteczna
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Na gościńcu egiptowym; 2. Kolęda dla nieobecnych; 3. Bardzo smutna kolęda; 4. Oj maluśki, maluśki; 5. My też pastuszkowie; 6. Kolęda dla tęczowego Boga; 7. Szara kolęda; 8. Na całej połaci śnieg; 9. Zimy żal

 

Temat wydawnictw okołobożonarodzeniowych jest zapewne znany każdemu. Co roku czekamy na kolejne wydania kolęd, których głównym zadaniem ma być oddanie atmosfery „tych wyjątkowych dni”, jak kilka lat temu nazwała Święta jedna z ogólnopolskich sieci handlowych. Wszak w polskiej tradycji Boże Narodzenie bez kolęd i pastorałek nie ma prawa być udane. Być może właśnie dlatego z nieukrywaną ciekawością sięgnęłam po wydaną przez kilkoma dniami płytę Kolędy Magdy Umer. Jest ona zapisem świątecznego koncertu bożonarodzeniowego, który odbył się w Narodowym Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu w 2016 roku. Wraz z Umer na krążku usłyszymy Chór Chłopięcy NFM, zaś całości dopełniają aranżacje w wykonaniu Akademii Orkiestrowej NFM.

Dużym zaskoczeniem okazuje się już sam dobór utworów, które znalazły się na płycie. Krążek zawiera zarówno tradycyjne kolędy i pastorałki (Oj maluśki, maluśki, Na gościńcu egiptowym), jak również nowsze, lecz nie mniej piękne kompozycje (Kolęda dla nieobecnych, Kolęda dla tęczowego Boga). W porównaniu do typowych wydawnictw świątecznych omawiana płyta stanowi zatem oryginalną propozycję, zwłaszcza dla tych wszystkich, którzy do tej pory omijali je szerokim łukiem, szczególnie ze względu na ich powtarzalność. Na uznanie zasługują także aranżacje, które dzięki umiejętnościom Wojciecha Borkowskiego (fortepian) uzupełniają każdy z utworów o odpowiednią dozę melancholii lub – wręcz przeciwnie – ludowej podniosłości i żywości. Z aranżacjami współgra nieprzeciętny głos Umer – dojrzały i subtelny zarazem – który nadaje dodatkowego blasku starym, niewątpliwie pięknym samym w sobie kolędom, z nowych zaś wydobywa ich poetycką specyfikę. Za niewątpliwą zaletę należy uznać także fakt, że płyta ma charakter albumu koncertowego. Skierowane do publiczności komentarze Umer, które słyszymy pomiędzy utworami, pełnią funkcję edukacyjną, stanowią bowiem skarbnicę informacji o historii polskiej kolędy, zarówno tej najnowszej (Kolęda dla tęczowego Boga powstała zaledwie kilkanaście dni przed koncertem), jak również starszej (Na gościńcu egipskim, która liczy bez mała czterysta lat).

Jednym z nielicznych zarzutów wobec krążka Magdy Umer może być jego różnorodność, która nie każdemu przypadnie do gustu; tyczy się to zwłaszcza tych,, którzy od kolędowych składanek oczekują przede wszystkim zestawienia klasycznych utworów w bezbłędnym wykonaniu solisty i chóru. Kolędy Umer nie są perfekcyjne, nie próbują udawać kolejnego wydawnictwa the best of idealnego pod choinkę i puszczanego podczas wigilii. Są za to autentyczne, z lekkimi niedociągnięciami, które wynikają nie tyle z koncertowego charakteru płyty, co z traktowania ich z należytym szacunkiem, ale również z estradową swadą. Jest ona szczególnie zauważalna podczas nawiązywania przez Umer kontaktu z publicznością, która żywo reaguje na komentarze artystki. Minusem może okazać się także to, że jest to płyta, której powinno się słuchać przede wszystkim w samotności. Osoby, które przeznaczają kolędowe składanki do odtwarzania podczas przedświątecznych porządków mogą zatem poczuć się rozczarowane. Kolędy są przede wszystkim płytą melancholijną, która tylko miejscami daje nam odkryć weselsze oblicze świąt. Zestawienie pogodnych melodii My też pastuszkowie czy Na całej połaci śnieg ze słowami Jeremiego Przybory z minorowym tonem Kolędy dla nieobecnych czy Szarej kolędy pozwala doświadczyć wszelkich odcieni świąt, które przecież nie zawsze oznaczają klimat magicznego czasu, spędzonego z najbliższymi.

Bez względu na to, czy jest się fanem tego rodzaju muzyki, świąteczna płyta Magdy Umer jest zdecydowanie godna polecenia. Szczególnie spodoba się ona osobom, które, zmęczone rozpoczynającą się właśnie pogonią za jak najładniejszymi i najdroższymi prezentami, chciałyby powrócić do istoty tego okresu, który powinien kojarzyć się przede wszystkim z towarzystwem osób najbliższych. Kolędy to płyta, która pozwala zwolnić, zastanowić się nad życiem i pójść dalej z przekonaniem, że w całym przedświątecznym chaosie znajdzie się tym razem chwilę na rzeczy najważniejsze.

 

(7 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!