Milczenie Owiec – Niepokoje

Brak komentarzy
Gatunek: rock
Data wydania: 2016
Spis utworów: 1. Niepokoje; 2. Cela; 3. Degradacja; 4. Przyjdą tu; 5. Kokon; 6. Ćma; 7. Bunt; 8. Niewiele; 9. Zapytaj mnie czy cię kocham; 10. Koma; 11. To koniec; 12. Mgła

 

Milczenie Owiec jest przykładem zespołu, którego sukcesy na festiwalach, przeglądach i konkursach są odwrotnie proporcjonalne do wydanego materiału. Czy to efekt perfekcjonizmu? A może zmian w składzie, których było wszak sporo? Nie wiem; dość powiedzieć, że po czternastu latach działalności, przedzielonych dwuletnim stanem zawieszenia, na rynku ukazała się druga płyta w dorobku trójmiejskiej kapeli, czyli właśnie Niepokoje. Było na co czekać? No cóż, czas się o tym przekonać.

Jeżeli omawiana płyta czegoś dowodzi, to tego, że rockowe granie na światowym poziomie ma się nad Wisłą całkiem nieźle. Co mam na myśli, mówiąc o „światowości”? Przede wszystkim to, że nad wydawnictwem spędzono cholernie dużo czasu, co doskonale słychać. Niby mamy tu do czynienia z twardym rockowym riffem, fajnie dudniącym basem i gęstymi bębnami. A jednak jest tu również mnóstwo dodatków, dorzuconych jak gdyby mimochodem. Raz na jakiś czas błyśnie jakaś rozpuszczona struna gitarki, rozproszona natychmiast delayem lub reverbem. Niekiedy odezwie się subtelna elektronika, która swoim orkiestrowym zacięciem dodaje całej kompozycji umiarkowanego patosu (Przyjdą tu). Sporo dzieje się również z piosenki na piosenkę. Moimi faworytami są bujane kawałki z orientalnym sznytem (Degradacja), przeplatane utworami z huśtanym metrum na 6/8 (Ćma). Całość wzbogacono odpowiednią dawką mocy, dzięki czemu Niepokoje brzmią całkiem przekonująco. Oczywiście o ile pozostajemy na etapie omawiania instrumentów.

Bo przechodząc do wokali sprawa robi się mniej oczywista. Milczenie Owiec wokalistką stoi, zaś decyzja o obsadzie mikrofonu niesie ze sobą pewne konsekwencje. Rzecz jasna głos Aleksandry Wysockiej brzmi perfekcyjnie czysto i gładko – co dość przeciętnie pasuje do dość szorstkiego, mocnego materiału. Przez cały czas swego trwania Niepokoje budzą mimo wszystko pewien poznawczy dysonans – próbują żenić męską, twardą muzykę z wokalem, który dobrze sprawdzałby się w popie, zaś w cokolwiek twardszej stylistyce wypada mało naturalnie. Przyznaję: głupio mi ten zarzut stawiać, bo Wysocka ma naprawdę fajne pomysły na niektóre nietypowe melodie. Cóż jednak z tego, skoro barwa jej głosu pcha najagresywniejszą nawet piosenkę w stronę rozgłośni radiowych, zaś brak prawdziwej charyzmy skutecznie odbiera moc?

W ten właśnie sposób Niepokoje, zamiast stać się kawałkiem mocnego, twardego niczym diament grania, brzmią w sposób rozmiękczony, a przez to mało przekonujący. Cholera – naprawdę szkoda, bo potencjał grupa ma duży. Jednakże brakuje w tym wszystkim  brzmieniowej konsekwencji, co przekłada się na pewną fundamentalną niespójność. Ktoś powie: taka cecha rozpoznawcza grupy. Ja nie jestem o tym przekonany. Daję jednak kredyt zaufania i czekam na kolejną płytę. Oby nieco krócej niż do 2024 roku.

 

(6 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o