Motörhead – Bad Magic

Gatunek: hard rock
Data wydania: 2015
Spis utworów: 1. Victory or Die; 2. Thunder & Lightning; 3. Fire Storm Hotel; 4. Shoot Out All of Your Lights; 5. The Devil; 6. Electricity; 7. Evil Eye; 8. Teach Them How to Bleed; 9. Till the End; 10. Tell Me Who to Kill; 11. Choking on Your Screams; 12. When the Sky Comes Looking for You; 13. Sympathy for the Devil

 

Mam wrażenie, że dzisiejszą recenzję każdy z Was mógłby napisać sobie sam. Co można bowiem powiedzieć o najnowszej płycie zespołu obecnego na scenie od czterdziestu lat, którego twórczość nigdy nie przeszła rewolucji? A jednak Motörhead to legenda, dlatego i nad Bad Magic należy pochylić się z troską. Co niniejszym czynię, mimo wiadomego rezultatu.

W jednym z wywiadów gitarzysta kapeli, Phil Campbell, stwierdził, że nie ma na świecie człowieka, który Motörhead nie słyszał. Może to i prawda, nie wiem. Biorąc to stwierdzenie za dobrą monetę, będę pisał o Bad Magic w ogólnikach, bo tłumaczenie tego, jak możliwy jest mariaż hard rocka, heavy metalu oraz rock and rolla przerasta – jak sądzę – moje zdolności. Najprościej rzecz ujmując, zespół pod wodzą Lemmy’ego Kilmistera nie tyle nie zmienił się przez ostatnie lata, co zaczyna konsekwentnie wracać do korzeni. I choć oryginalności w tych powrotach nie ma za grosz, to wciąż jest klimat, moc i świetna zabawa.

Otwarcie, skrywające się pod tytułem Victory or Die, wali w łeb niczym obuch. To typowy, bardzo twardy rock, doprawiony mocnym rytmem perkusji, na którym rozlewa się to charakterystyczne warczenie wokalisty. Kawałek punktuje przede wszystkim świetnym refrenem i wyrzucającą z butów solówką. Takich ostrych, podchodzących niekiedy pod metal kawałków jest na Bad Magic mnóstwo. Kiedy w Shoot Out All of Your Lights odzywa się podwójna stopa, na myśl przychodzą nam złote lata trash metalu, które skończyły się – lekko licząc – trzy dekady temu. Z kolei Evil Eye pędzi dosłownie na złamanie karku, nie pomijając jednak przy tym przebojowego motywu na gitarze. Niekiedy zespół poeksperymentuje również z brzmieniem: Choking on Your Screams dzięki „amatorskiej” produkcji brzmi jak gdyby pochodziło z początków działalności kapeli. Nie oszukujmy się jednak: do śmierci Lemmy i koledzy będą grali to samo.

Są jednak na Bad Magic trzy piosenki, które nieco zaskakują. O ile zagrana z bluesowym zacięciem When the Sky Comes Looking for You czy pochodząca z repertuaru The Rolling Stones Sympathy for the Devil nie powalają na ziemię (choć i nie rozczarowują), o tyle inaczej jest z Till the End. Wyobrażacie sobie Lemmy’ego, który śpiewa – fakt, że rockową, ale jednak – balladę? Tak, zgadza się. Na tej płycie znajdziemy coś takiego. Piosenka brzmi obłędnie, głównie za sprawą niesamowitego autentyzmu; dodatkowo na ziemię rzuca tekst – głęboki i szczery. Ten oddech świeżości przydaje się płycie, która na pewno nie jest skostniała, ale która nie oferuje nic nowego w stosunku do poprzedniczek.

Cóż, Motörhead jest tylko jeden i cieszmy się, że go mamy. Lemmy jest nie do zdarcia, ale żył wiecznie nie będzie. A jeżeli tak, to nawet tak poprawna dziś płyta jak Bad Magic będzie za kilkadziesiąt lat archetypem typowo męskiego grania, którego w przyszłości może nie być. Wyjątkowy to zespół i wyjątkowa to płyta – może nie w dorobku kapeli, lecz z pewnością na tle konkurencji.

 

(7 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!