New Politics – A Bad Girl In Harlem

Gatunek: rock alternatywny
Data wydania: 2013
Spis utworów: 1. Tonight You’re Perfect; 2. Harlem; 3. Berlin; 4. Stuck On You; 5. Give Me Hope; 6. Die Together; 7. Goodbye Copenhagen; 8. Overcome; 9. Just Like Me; 10. Fall Into These Arms

 

W każdej orkiestrze symfonicznej występują dwa zespoły muzyków, którzy tworzą tzw. pierwsze i drugie skrzypce. Podobną analogię znaleźć można we współczesnej muzyce spod znaku podelektryzowanego rocka. Pierwszoplanowe postaci to na przykład 30 Seconds to Mars, Fall Out Boy czy Panic! At The Disco. W tle zaś pozostaje taki duński New Politics, który – ciekawostka – koncertował ze wszystkimi wymienionymi wyżej kapelami. Czyżby kopenhascy muzycy byli gorsi niż anglosaska konkurencja? A może po prostu nie mają szczęścia? Na to pytanie będę próbował odpowiedzieć po przesłuchaniu drugiego krążka w ich karierze, zatytułowanego A Bad Girl In Harlem.

Nie potrafię ukryć się ze stwierdzeniem, iż znaczna część współczesnej muzyki gitarowej mogłaby zostać wygenerowana przez komputer na zasadzie losowego zestawiania dźwięków. Wielokrotnie podkreślałem również, że prócz tej miałkości i braku najmniejszej głębi, często dochodzi jeszcze zarzut olbrzymiej wtórności. Nie inaczej jest w przypadku New Politics. Od pierwszej piosenki począwszy, A Bad Girl In Harlem okazuje się swoistą grą w skojarzenia. Tonight You’re Perfect brzmi jak typowa piosenka Fall Out Boy, Harlem to szkoła 30 Second to Mars (masa pogłosów i szumów!), Give Me Hope to nawiązanie do albo plagiat – jak kto woli – Anklebiters Paramore, zaś Goodbye Copenhagen to świetna piosenka Green Day. Trudno mi pojąć, jak można być aż tak pozbawionym własnego stylu i robić coś, co na tle konkurencji nie wyróżnia absolutnie niczym. New Politics okazuje się typowym, muzycznym zapychaczem, kolejnym bezpłciowym wytworem, dedykowanym… Właściwie nie wiem komu, ale na pewno nie mnie.

To jednak tylko połowa problemów Duńczyków. Można być bowiem do bólu odtwórczym, ale w swej odtwórczości wypadać całkiem nieźle. Niestety, na tym polu A Bad Girl In Harlem ponownie nie ma nic do zaproponowania. Utwory, choć całkiem różnorodne, poruszające się od rocka z elementami gotyku (Die Together), przez pop punk, z naciskiem na pop (Goodbye Copenhagen) po R’n’B (Overcome), są przy tym zupełnie nieprzekonujące. Żaden riff nie wybija się ponad przeciętność, żadne rozwiązanie formalne nie zaskakuje. Klimat zerowy, głębia ujemna, energia minimalna – słucha się tego jak zbitki wygenerowanych przez maszynę dźwięków, a nie jak muzyki, granej przez żywych ludzi. Na domiar złego całości dopełniają utwory zaiste koszmarne. Wśród nich prym wiedzie płaczliwe, żałosne Stuck On You, otwierane dźwiękami fortepianu i przechodzące w nadzwyczaj trafne wyznanie wokalisty, Davida Boyda, „what did I do?”. Najwyraźniej frontman nie wyciągnął konsekwencji ze swego błędu, gdyż na płycie znajdziemy jeszcze jeden dramat – wieńczący krążek, Fall Into These Arms. Dorzućmy do tego idiotyczne teksty, z których połowa kręci się wokół łóżkowych przygód „podmiotu lirycznego”, a otrzymamy trafne podsumowanie A Bad Girl In Harlem.

New Politics to kolejna ofiara silenia się na kompromisy i przebojowość zamiast odwołania się do swojego wnętrza i wrażliwości muzycznej. Oczywiste jest, że coś takiego, jak omawiana płyta znajdzie nabywców. Szkoda tylko, że A Bad Girl in Harlem nie jest niczym więcej, jak próbą wstrzelenia się w koniunkturę. O tym, że mogłoby być inaczej świadczy najmniej przebojowa, a zarazem najlepsza na krążku piosenka, podchodząca pod osiągnięcia Vandals Just Like Me. Niestety, to jedynie skok w bok, który dobrze odsłania prawdę o duńskim trio, dostarczającego nam produktu, w którym jest dużo dźwięków, mało muzyki, zaś muzyków nie ma tam wcale.

 

4 Stars (4 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!