Prawda – Chaos in Poland

Gatunek: punk rock
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Honor i krew; 2. My Polacy; 3. Alarm!; 4. TV Show; 5. Wbijam…; 6. W świetle prawa; 7. Żyję w kraju; 8. Obroża; 9. ADHD; 10. Chaos in Poland; 11. Jerusalem; 12. Zmierzch; 13. Przyjacielu mój

 

„I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, głosi Ewangelia wg św. Jana. Wrocławska Prawda, która właśnie reaktywowała się po siedmioletnim hiatusie, traktuje te słowa wyjątkowo dosłownie. Efektem jest Chaos in Poland, krążek, który – jak pisze sam zespół w materiałach prasowych – „do granic możliwości przesączona jest polityką i wszystkim tym, co działo się wokół nas w czasie ostatniej dekady”. Fakt ten raczej nie zaskakuje: punk rock od zawsze był środkiem buntu i kontestacji. Pozostaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy przy tak postawionym celu muzyka nie została potraktowana czysto instrumentalnie.

W niemałym gronie polskich zespołów punk rockowych Prawda cechuje się specyficznym brzmieniem, konsekwentnie pielęgnowanym od pierwszej płyty, która ukazała się niemalże ćwierć wieku temu. Składają się na nie umiarkowane w większości przypadków tempa, a także rozbudowane partie gitar prowadzących i harmonii wokalnych. Takie również aranżacje stanowią trzon tego, co możemy usłyszeć na Chaos in Poland. Wystarczy włączyć My Polacy, Wbijam… czy Żyję w kraju, by w ciągu jednej chwili przenieść się do połowy lat 90. Nie jest to bynajmniej zarzut: tak potężna dawka nostalgii świadczy po prostu o tym, że zespół, mimo zmian w składzie i wyboistych kolei losu, wciąż wie, co robi. I nadal ma on zarówno swój styl, jak i charakter. Z drugiej strony, nie brakuje szybkostrzelnych killerów, które z pewnością będą generatorami szalonego pogo na koncertach (Alarm!, Jerusalem). I choć na krążku wybitnie zapamiętywalnych riffów może nie ma, to słucha się ich z przyjemnością; odegrano je z dużą wprawą, zaś w produkcji nadano im bardzo ładne, również nieco nostalgiczne brzmienie.

Niestety, Chaos in Poland traci przede wszystkim wokalnie. Wyobraźcie sobie kawałek, który brzmi jak niezły utwór Ramones. Jak myślicie, jak powinien być zaśpiewany? Zakładam, że nikt z Was nie powie, iż ciężkim, charkotliwym wokalem, przy którym Harry z Harushy brzmi, jakby jeszcze nie przeszedł mutacji. A tak właśnie jest w przypadku omawianego dziś krążka. Byłoby to jeszcze do przełknięcia, gdyby nie niosące harmonie wokalne, które brzmią o wiele łagodniej, przez co tworzą z głównym wokalem irytujący dysonans. Na dodatek w produkcji wypchnięto wokal na tyle do przodu, że przykrywa on instrumenty, a kiedy jego linii nałoży się kilka – można odnieść wrażenie, iż Prawda śpiewa a capella. O tym, jak dobrze brzmiałaby ta płyta, gdyby nie dociążać jej wokalnie ponad miarę, świadczy obłędnie melodyjna Obroża. To chyba najlepszy przykład, że łagodniej zaśpiewane utwory mogą być bardziej energetyczne niż zupełna surowizna.

Pozostaje jeszcze warstwa – że tak powiem – ideologiczna. Prawda bezkompromisowo wali w obecny system, a także w jego zwolenników. Być może zespół ma rację, a może nie, nie mam zamiaru tego oceniać. Teksty okazują się jednak bardzo ubogie intelektualnie. I nie chodzi mi wcale o to, że słowo „wolność”, które nie za bardzo wiem, jak rozumieć, powtarzane jest średnio cztery razy na minutę; wszak płyta to nie traktat filozoficzny. Wymagałbym jednak nieco większej subtelności od tekstów w rodzaju W świetle prawa, które niczym nie różnią się od machania pięścią i powtarzania „CHWDP”. Rozumiem gniew i wściekłość, ale Prawda od zawsze kojarzyła mi się mimo wszystko z większym wyczuciem do tekstów; tym razem zdarzają się nawet błędy językowe („nienawidzieć” w Alarm!). Wyjątki od tej reguły są dwa. Pierwszy z nich to piekielnie inteligentna Obroża, która jest zbitką tytułów telewizyjnych programów, podszytą gorzkim komentarzem. Drugi ewenement to Zmierzch, stanowiący przykład niezwykłej poezji Cezarego Kamienkowa. Jest to wariacja na temat procesu Jezusa, w której główna postać zyskuje rys głęboko humanistyczny, podobny do tego, który znajdziemy w Mistrzu i Małgorzacie. Na tym tle reszta krążka okazuje się znacznie bardziej uboga i stanowi li tylko reakcję (być może przesadzoną) na bieżące wydarzenia polityczne.

Wrocławianie zapewne liczyli, że prawda nie tylko nas wyzwoli, ale również zaboli. I być może są tacy, którzy powiedzą: o, wreszcie coś autentycznego! Ja do tych ludzi się nie zaliczam, bo – po pierwsze – moją reakcją na łopatologicznie wykładane racje jest postawa obronna, a po drugie – żałuję, że mimo nawiązywania do starego brzmienia, Prawda odeszła od własnych ideałów. Chaos in Poland okazuje się materiałem surowym, nieprzystępnym zarówno pod względem muzyki (ściśle mówiąc: wokalu), jak i przekazu. W ten sposób przekona ona tylko przekonanych – zarówno do jednego, jak i do drugiego.

 

(5 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!