Roxette – Good Karma

Gatunek: pop
Data wydania: 2016
Spis utworów: 1. Why Don’tcha?; 2. It Just Happens; 3. Good Karma; 4. This One; 5. You Make It Sound so Simple; 6. From a Distance; 7. Some Other Summer; 8. Why Don’t You Bring Me Flowers?; 9. You Can’t Do This to Me Anymore; 10. 20 BPM; 11. April Clouds

 

Choć drogi Roxette nie były proste, a wręcz rzec można, iż dominowały na nich wyboje, to szwedzkiemu duetowi udało się przetrwać na scenie okrągłe trzydzieści lat. Z tej okazji do rąk słuchaczy trafia płyta, zatytułowana Good Karma. Na co może liczyć przeciętny fan? Przede wszystkim na charakterystyczny wokal Marie Fredriksson oraz na miłe dla ucha kompozycje, zawieszone gdzieś pomiędzy rockiem i popem. Prawda? No, nie do końca. Jeżeli Wasze oczekiwania są takie jak moje, to przed najnowszą płytą Szwedów muszę Was przestrzec.

Zacznijmy od tego, że zespół, który od trzech dekad święci triumfy i sprzedaje miliony płyt, nie musi niczego udowadniać. Zamiast iść za tą czy inną modą, powinien je wyznaczać. Zamiast naginać się do współczesnego brzmienia, winien on konsekwentnie uskuteczniać własny styl. Niestety, jak się zdaje, Roxette zupełnie o tym zapomniało. Co gorsza, przez pierwsze dwie piosenki słuchacz ma przemożne wrażenie, że Good Karma nie może być płytą złą, bo wspomniane wyżej grzechy muzycy umiejętnie zatajają. Why Dont’cha brzmi jak klasyk rodem z lat 80., ozdobiony nieszablonową melodią oraz obłędnie brzmiącym saksofonem. Niezgorsze wrażenie robi singiel, It Just Happens. Choć oklepane, balladowe instrumentarium, czyli pianinko plus smyki z klawisza sprawiają, że utwór zbliża się do pretensjonalnej szmiry, to jednak inteligentny, pop rockowy aranż i nietypowa melodia pozwalają mu się prześlizgnąć nad poprzeczką. No i cóż – jeżeli chodzi o dobre piosenki, to byłoby na tyle.

Cała reszta to rozpaczliwa próba nawiązania do współczesnej muzyki pop i wstrzelenia się w koniunkturę, która pozwoli Good Karma grać od rana do nocy w radiu, a Roxette zarobić trochę grosza. Zapowiedzią porażki jest This One, które z jednej strony nawiązuje do disco, ale z drugiej wyraźnie mierzy w nowoczesny pop. Jeszcze gorzej pod tym względem wypadają Some Other Summer, którą pięknie można zaklasyfikować jako dance oraz 20 BPM, gdzie znalazło się nawet miejsce na dubstepową wstawkę. Tak oto, Szanowni, po trzydziestu latach wyznaczaniu trendów Roxette stało się epigonem współczesnej muzyki. I gdyby jeszcze w podążaniu za modami Szwedzi umieli dotrzymać kroku najlepszym! Niestety, aranżacyjnie płyta wypada blado – konwencja pościelowych ballad z akustycznym instrumentarium jest już dawno martwa. Kto nie wierzy, niech posłucha April Clouds czy Why Don’t You Bring Me Flowers i sam stwierdzi, czy płacze się przy nich ze wzruszenia, czy z żalu, iż tak znany i ceniony zespół nagrywa coś takiego.

A co z tymi, którzy liczyli, że na Good Karma znajdzie się odrobina pazura, jakiś odprysk tego, co duet uskuteczniał na Crash! Boom! Bang!? Cóż, tu rozczarowanie jest całkowite. Pod standardy piosenki gitarowej podpada jedynie utwór tytułowy. Cóż jednak z tego, skoro produkcja tak rozmyła całą kompozycję, że mocy nie ma w niej za grosz? Fanów mocniejszego oblicza Roxette zapraszam zatem do ponownego przesłuchania Sleeping In My Car – nic podobnego na omawianym dziś krążku znaleźć się nie uda.

Good Karma to płyta całkowicie bezbarwna, głównie za sprawą tego, że zespół zgubił gdzieś po drodze wszystko to, co czyniło go rozpoznawalnym. Jeżeli zaś nie zaniżam oceny jeszcze bardziej, to głównie ze względu na niezły singiel i niegłupie niekiedy linie wokalu. Tyle jednak ostało się z płyty, której szczerze wyczekiwałem. Zakładam, że nie tylko ja poczuję się rozczarowany. Dlatego raz jeszcze powtarzam ostrzeżenie ze wstępu. Z najnowszym krążkiem Roxette odnajdą się ci, którzy nie znają Roxette lub kochają współczesny pop. Cała reszta powinna poczekać na powrót Szwedów do wypracowanych przez siebie rozwiązań. Nie jestem jednak pewny, czy kiedykolwiek to nastąpi.

 

(5 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!