Sebastian Zawadzki – Between the Dusk of a Summer Night

Gatunek: muzyka klasyczna
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Infinite Nature; 2. Memories That Follow; 3. Between the Dusk of a Summer Night; 4. Love by the Sea; 5. The Now and the Ever; 6. Invictus; 7. Viewless and Soundless; 8. A Child; 9. Out of the Night That Covers Me; 10. Dreaming, Desiring, Possessing; 11. Interlude; 12. And the Dawn of a Summer Day

 

Jest koniec lipca, zegar pokazuje 20:48. Na wschodzie kraju słońce już jakiś czas temu zniknęło za horyzontem. Nadchodzi letnia noc – a wraz z nią dźwięki Between the Dusk of a Summer Night, najnowszego wydawnictwa Sebastiana Zawadzkiego, dwudziestosześcioletniego kompozytora, dyrygenta i pianisty. Czy płyta jest w stanie wlać w słuchacza subtelny klimat, idealny do obserwacji nocnej odysei gwiazd w ciepłym powietrzu? Spoglądam za okno: pomarańczowy blask latarni rozlał się po opustoszałej ulicy; wydaje mi się, że jestem gotowy, by odpowiedzieć na to pytanie.

Zacznę jednak od cokolwiek osobistego wyznania – jeżeli słucham muzyki klasycznej, to raczej okazjonalnie. Uwielbiam kompozytorów północnej Europy: Edvarda Griega za dramatyzm Peer Gynta, zaś Jana Sibeliusa za jego przepiękne poematy symfoniczne (ze wspaniałym Łabędziem z Tuoneli na czele). Powiedzmy jednak, że jestem dyletantem. Co mogę wynieść ze słuchania takiej płyty jak Between the Dusk of a Summer Night? Odpowiedź, którą adresuję osobom przekonanym, że nie znajdą tu nic dla siebie, brzmi: wszystko. Jeżeli choć raz zadrżało Ci serce przy jakiejkolwiek kompozycji Ennio Morricone, jeżeli – tak jak ja – jesteś miłośnikiem Abla Korzeniowskiego, jeżeli sądzisz, że Normand Corbeil to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła spotkać gry wideo, to wierz mi albo nie, ale Sebastian Zawadzki jest kolejnym kompozytorem, którego muzyka znieczuli Cię na świat zewnętrzny, by po niecałej godzinie ponownie do niego wrzucić. Pod tym względem jest to jedno z tych nagrań, których się nie słucha, ale w które się wsiąka, zaś każdy dźwięku jest niczym pociągnięcie pędzla po impresjonistycznym płótnie.

Dzieje się tak dlatego, że większość utworów, które znajdziemy na omawianej dziś płycie to nastrojowe, niespiesznie rozwijające się kompozycje, w których na pierwszy plan wysunięto skrzypce i fortepian. Ich osnowę stanowi poezja Williama Ernesta Henleya, którego jeden z wierszy dał krążkowi tytuł. Ów utwór zaczyna się słowami: „Zamknięci w zmierzchu letniej nocy/I kolejnego dnia brzasku/Tkwiliśmy łapiąc moment ulotny/Chcąc go zatrzymać w potrzasku”. Już te kilka wersów wystarczy, aby wiedzieć, jaką atmosferę będzie chciała oddać Between the Dusk of a Summer Night. I udaje jej się to świetnie. Fenomenalne wrażenie robi zwłaszcza Memories That Follow, w którym przepiękna partia oboju nadaje przejmującej rzewności. Nie ustępuje mu Love by the Sea, w którym szum morza stanowi tło dla dźwięków fortepianu, kojarzących się z melancholijnym wieczorem spędzonym w blasku zachodzącego słońca. Fenomenalnie brzmią również kompozycje, którym głosu użycza Anna Rybacka. Choć jej partie są zazwyczaj umieszczone gdzieś w tle, to pięknie dopełniają instrumentalne kompozycje. Najniezwyklejsze jest zaś to, że Zawadzki osiągnął ostateczny efekt w sposób tak naturalny i bezpretensjonalny, że nie sposób nie ulec kreowanej przez niego magii. Krążek jest pod tym względem niczym starannie przygotowany urok, spod którego wpływu słuchacz nie potrafi i nie chce się wyrwać.

Tym bardziej szkoda, że mimo swego ogólnego piękna płyta w końcówce zaczyna wpadać w pewne schematy, przez co utwory nie mają już takiej siły przekonywania jak na początku. Nie można wprawdzie odmówić zagranemu w metrum ¾, przypominającego walc A Child pewnego uroku, zaś Out of the Night That Covers Me mrocznego chłodu. Nie sposób jednak nie zauważyć, że kompozycje zaczynają się powtarzać głównie za sprawą powielania podobnych patentów. Dla jednych będzie to zaleta, którą nazwą spójnością stylistyczną, ja natomiast nie ukrywam, że końcówka playlisty wydaje się niewyraźna, a przez to przemawia jakby nieco mniej. Stąd odchodzi ona – choć z drugiej strony niedaleko – od początku płyty, który trudno nazwać inaczej jak wybitny.

Bez względu na wszystko Between the Dusk of a Summer Night to muzyczna podróż, która wyzwala wiele emocji i zmysłowych wrażeń – widoków, zapachów, doznań dotykowych – w których słuchacz może się zatopić. Choć większość kompozycji nacechowana jest nastrojem cokolwiek minorowym, to przecież w niczym im to nie umniejsza, a tylko nadaje charakteru. Który – dodajmy – rezonuje w powietrzu nawet po wybrzmieniu ostatniej kompozycji. Dobrze o tym wiem. Za oknem jakiś czas temu zapadł zmrok, zegar pokazuje 21:53. Przez okno sączy się odległe szczekanie psa, zmieszane z szumem samochodowych silników. Gdzieś jeszcze w głowie pobrzmiewa fortepian, odzywa się czysty jak kryształ głos… Zapadł zmierzch letniej nocy. Czekam na blask nadchodzącego dnia.

 

8 Stars (8 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!