Susanne Sundfør – Music for People in Trouble

Gatunek: folk
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Mantra; 2. Reincarnation; 3. Good Luck Bad Luck; 4. The Sound of War; 5. Music for People in Trouble; 6. Bedtime Story; 7. Undercover; 8. No One Believes in Love Anymore; 9. The Golden Age; 10. Mountaineers

 

Music for People in Trouble to pierwsza z płyt, po którą sięgnąłem dzięki Wam. Nie wiem niestety, kto w to małe okienko po prawej stronie wpisał nazwisko wykonawcy i tytuł albumu, ale – cóż – musze mu pogratulować zarówno muzycznego gustu, jak i obycia w nowościach. Okazuje się bowiem, że w zalewie premier omawiany dziś album jakoś mnie ominął. A to błąd – chociażby z tego prostego względu, iż w superlatywach wypowiadało się o nim bardzo wielu recenzentów. Bez względu na to czy mają rację, czy nie – tak dobrze ocenioną nowość trzeba znać.

Przyznaję uczciwie, że przed sesją z tą płytą o twórczości Susanne Sundfør nie wiedziałem nic. Szybki research pozwolił mi jednak odkryć parę istotnych faktów. Okazuje się, że norweska artystka ma na swoim koncie już pięć płyt długogrających. Jednakże o ile dotąd w jej muzyce znaleźć można było różne wpływy elektroniczne, o tyle Music for People in Trouble znamionuje odejście od tego stylu i zgłębienie terenu nieznanego, znajdującego się gdzieś na pograniczu eterycznego popu i norweskiej muzyki ludowej. A że Norwegia to zimny kraj, nie dziwi zatem, że całe wydawnictwo jest cokolwiek lodowate – co zdecydowanie dobrze mu robi.

Gdyby chcieć jak najkrócej opisać najnowsze dzieło Sundfør, wystarczy powiedzieć: asceza. Właściwie od pierwszego utworu, którym jest eteryczna Mantra, słuchacz zostaje uniesiony przez nurt subtelnych dźwięków różnorodnych instrumentów: od gitary akustycznej i hawajskiej, przez fortepian, na saksofonie i klarnecie skończywszy. Tego rodzaju instrumentarium niejednokrotnie przywodzi na myśl dobre country spod znaku Allison Moorer (Reincarnation) czy – by użyć mniej amerykańskiego porównania – twórczość Glena Hansarda. Jednakże w odróżnieniu od obu wspomnianych artystów Music for People in Trouble zwycięża przede wszystkim liniami wokalu: smutnymi, gorzkimi, posępnymi. To właśnie melodie są najbardziej norweską częścią tej płyty. Kto nie wierzy, ten niech sięgnie po The Sound of War i zestawi ją z Pieśnią Solwejgi, prawdopodobnie najlepszą kompozycją z suity Peer Gynt Edvarda Griega. I choć Sundfør zdarza się odrobinę przegiąć, przez co ląduje niekiedy niebezpiecznie blisko pretensjonalności, to ani razu w nią nie popada. Głębia nie zamienia się w ckliwość, a wzruszenie w płaczliwość; to duże osiągnięcie.

Zarazem jednak omawiane dziś wydawnictwo nie sprowadza się tylko do bezpiecznej muzyki, którą można bez problemu kupić na prezent. Okazuje się bowiem, iż jest ono wyjątkowo różnorodne i oprócz fragmentów, można by rzec, tradycyjnych, proponuje również utwory bardziej eksperymentalne. Należy do nich chociażby Music for People in Trouble, czyli recytacja i sample. Nie powiem, żeby szczególnie mnie to przekonywało, ale swój urok ma. Nieco bardziej udanym eksperymentem jest The Golden Age, które nawiązuje do wcześniejszych osiągnięć wokalistki: obecne tam wpływy synthpopu stanowią przyjemną odmianę na tle całego albumu.

Nie zmienia to jednak faktu, że krążek jako całość jest gorzki, smutny i przejmujący. Czy to źle? No oczywiście, że nie, bo dzięki temu słuchacz jest w stanie naprawdę coś poczuć. Muzyczna i emocjonalna asceza Sundfør przynosi efekt w postaci angażujących kompozycji, które z pewnością nadają się do wielokrotnej eksploracji. Music for People in Trouble to perła wyszlifowania w lodzie i przepięknie wypolerowana. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to jest to dla niego pozycja nie do przepuszczenia.

 

(8 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!