The Dumplings – Raj

Brak komentarzy
Gatunek: muzyka elektroniczna
Data wydania: 2018
Spis utworów: 1. Kino; 2. Raj; 3. Deszcz; 4. Uciekam; 5. Przykro mi; 6. Nieszczęśliwa; 7. Frank; 8. Tam, gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi; 9. Jestem kobietą; 10. Ach nie mnie jednej

 

Wydaje się, że trzy lata od opublikowania ostatniego krążka to wystarczający czas, aby opracować nowy materiał i pokazać się z jeszcze lepszej strony. The Dumplings wykorzystali go przede wszystkim na to, aby zmodyfikować wypracowany uprzednio styl. Ich najnowsza płyta, Raj, odbiega od wcześniejszych No Bad Days i Sea You Later. Czy jednak ta zmiana Justynie Święs i Kubie Karasiowi wyszła na dobre?

To, co najbardziej rzuca się w oczy – i to już na etapie przeglądania tracklisty, to rezygnacja z anglojęzycznych utworów. Wydaje się, że powinno to wpłynąć pozytywnie na wokal Święs, która na najnowszym krążku śpiewa wyłącznie w ojczystym języku. Niestety, dzieje się całkowicie odwrotnie. O ile w przypadku Sea You Later mieliśmy kilka utworów dobrych oraz bardzo dobrych – szczególnie w wersji angielskiej, o tyle na najnowszej płycie dobrych tekstów w języku polskim nie ma prawie wcale. Jak to możliwe? Najwidoczniej zmiana nie poszła do końca w tym kierunku, w którym chciałby duet z Zabrza. Subtelny charakter warstwy tekstowej sprzed trzech lat połączony z elektronicznymi brzmieniami nadawał wokalowi Święs wyrazistości. Najnowsze kompozycje wydają się być natomiast przekombinowane i miejscami po prostu denerwują lub nudzą. Trudno się w nich dopatrzeć niezbędnej dozy delikatności i umiarkowania w zabiegach wokalnych (raz wokal jest niski i melodyjny, raz wchodzi na wyższe, wręcz skrzekliwe rejestry, jak na przykład w utworze Jestem kobietą, który został nagrany przy współudziale Mary Komasy). W gruncie rzeczy zabiegi takie nie byłyby złe, gdyby cała płyta utrzymana była w tej konwencji. Tak jednak nie jest. Jeżeli już trafia się łagodna linia wokalu, to jest ona zbyt delikatna i niepasująca do tła (Ach, nie mnie jednej, Deszcz). W kompozycjach brakuje nie tylko płynącej, hipnotyzującej wręcz melodyki, lecz także dopracowania – utwory takie jak Kino czy Ach, nie mnie jednej zdają się być nagrywane w pośpiechu. Na tle krążka bronią się jednak dwie aranżacje – tytułowy Raj, który jest także jednym z singli oraz Ucieczka. W obu przypadkach oparty o powtarzające się frazy tekst, motoryczne brzmienie elektroniki oraz dobry wokal sprawiają, że utwory te w dorobku The Dumplings wydają się nowatorskie.

Broni się także sama warstwa muzyczna. Kuba Karaś jak zwykle stanął na wysokości zadania tworząc przestrzenne i lekkie kompozycje, które pozostając na drugim planie mogłyby stanowić doskonałe tło dla wokalu Święs. Dlaczego jednak się tak nie dzieje? Otóż, oniryczne kompozycje Karasia nie do końca pasują do przekombinowanych interpretacji warstwy tekstowej. Miejsca, w których Święs śpiewa w mniej lub bardziej irytujący sposób (m.in. Kino) mogłyby okazać się znacznie lepsze, gdyby stanowiły dopełnienie muzyki Karasia.

Warto także zaznaczyć, że Justyna Święs spełnia się nie tylko jako wokalistka, ale także jako autorka tekstów. Raj to w tym aspekcie jej autorskie osiągnięcie. Wyjątkiem okazują się dwie ostatnie piosenki, Jestem kobietą, do której tekst napisał Jacek Cygan oraz Ach, nie mnie jednej Agnieszki Osieckiej. Jeżeli chodzi o resztę tekstów, to są one miejscami nieporadne. Za przykład może służyć fragment tekstu z Przykro mi: „Podkradam mężczyznom słowa / Więcej znają tych brzydkich / I tak udaję, że cię zapominam / Kompletnie mi to nie wychodzi”. Czasami natomiast teksty dopasowane są do melodyki utworu, a przez to brzmią zaskakująco dobrze (Raj, Ucieczka). Płyta pod tym względem jest wyjątkowo niespójna.

Raj, to w kontekście zaledwie kilkuletniego dorobku The Dumplings krążek zdecydowanie nowatorski. Nowość ta wynika z obrania kierunku rozwoju, który wydaje się dyskusyjny. Mimo wszystko tych, których nie zrazi niejednorodność płyty zarówno pod kątem wokalu, jak również warstwy tekstowej, jak najbardziej zapraszam do przesłuchania Raju. Zawsze warto wyrobić siebie własne zdanie. Niezdecydowanych, a przede wszystkim tych, którzy po raz pierwszy chcieliby posłuchać The Dumplings polecam No Bad Days i Sea You Later, które na tle Raju wypadają zdecydowanie lepiej.

 

(5 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o