The Sadies – Northern Passages

Gatunek: folk rock
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. Riverview Fog; 2. Another Season Again; 3. There Are No Words; 4. It’s Easy (Like Walking); 5. The Elements Song; 6. Through Strange Eyes; 7. God Bless the Infidels; 8. The Good Years; 9. As Above, So Below; 10. Questions I’ve Never Asked; 11. The Noise Museum

 

Trudno powiedzieć, by The Sadies było zespołem szerzej znanym czy odnoszącym sukcesy. Choć w rodzinnej Kanadzie skład jest rozpoznawalny, to nie znajdziemy go na listach przebojów, ani nie usłyszymy na falach rozgłośni radiowych. A szkoda, bo dwudziestoletnia z górą działalność zaowocowała dziesięcioma płytami studyjnymi, z których najnowszą jest omawiana dziś Northern Passages – idealna pozycja dla kogoś, kto w dźwiękach szuka ukojenia.

Choć nie skłamałbym, gdybym napisał, że The Sadies gra muzykę country, etykietka taka jest cokolwiek krzywdząca. Zbyt mocno pokutuje w niektórych przekonanie, iż gatunek ten zarezerwowany jest dla przedstawicieli wiejskiej ludności Stanów Zjednoczonych, którzy w przybrudzonych ogrodniczkach i z różą w zębach bujają się wraz z partnerkami na parkiecie w takt gitarowych smętów podbitych rzewnym dźwiękiem skrzypiec. Tymczasem Northern Passages stanowi zestaw jedenastu bezpretensjonalnych piosenek, w których – choć odzywają się wpływy amerykańskiej muzyki tradycyjnej – zwycięża przede wszystkim niezwykła uroda i delikatność. Pod względem ciepłych, ale smutnych i melancholijnych emocji wybija się przede wszystkim środek płyty. Utwory takie jak Through Strange Eyes czy The Elements Song to dobre przykłady subtelnych, ale przepięknie zaśpiewanych piosenek, które wywołują autentyczne wzruszenie. Największy wpływ na ładunek emocjonalny mają zarówno instrumenty, zwłaszcza nieco rzewna gitara, jak i praktycznie bezbłędne melodie. Choć Dallas Good ma niską, dość posępną barwę głosu, która nie jest tak rozpoznawalna jak chociażby wokal Neila Younga czy Sama Amidona, to mimo wszystko – a może właśnie dzięki temu – nadaje on muzyce The Sadies wyjątkowego charakteru.

Na uwagę zasługuje również produkcja Northern Passages, która ma w zamierzeniu oddawać ducha muzyki starszej, pochodzącej z okresu zainspirowanych folkiem zespołów rockowych w rodzaju The Yardbirds (The Elements Song). Co jednak istotne, Kanadyjczycy nie imitują – owo brzmienie jest raczej naturalną konsekwencją określonego sposobu zaaranżowania utworów, które w wielu słuchaczach wywoła nutę autentycznego sentymentu. Nie należy jednak wyciągać na tej podstawie wniosku, iż Northern Passages to muzyczne zacofanie. Co by bowiem nie mówić, płyta brzmi całkiem nowocześnie, zaś jeżeli już nawiązuje do historii, to raczej poprzez emocje, które we współczesnej muzyce stanowią rzadkość.

Mimo że płyta jest krótka, stanowi ona zbiór dość różnorodnych kompozycji. Niekiedy bywają one wyjątkowo mroczne – tak jest w przypadku It’s Easy (Like Walking), w którą rewelacyjnie wpasował się zaproszony gość, czyli Kurt Vile. Równie dobre wrażenie robi oryginalna, świetnie zaśpiewana As Above, So Below, w której nietypowe akordy wymieszano z poruszającą melodią, zaś ogólny efekt jest doprawdy wyborny. Dla równowagi trzeba jednak odnotować utwory, których nie sposób komplementować. Należą do nich There Are No Words z pozbawionym przeciętnej choćby melodii wokalem oraz walczykowatym rytmem, a także God Bless the Infidels, który za sprawą standardowego do bólu instrumentarium – banjo i skrzypiec – grzęźnie w źle pojętym country.

Jednakże mimo tych mankamentów Northern Passages, brane w całości, wypada zdecydowanie na plus. Nie brak tu zarówno sugestywnych emocji, zaklętych w pięknych piosenkach, jak i energicznych utworów, czerpiących pełnymi garściami z folkowej tradycji. Choć nie powinniśmy się czarować, że The Sadies podbije swoją twórczością świat, nie zmienia to faktu, iż ich najnowsza propozycja rekomendowana jest wszystkim tym, którzy po prostu lubią dobrą, oddziałującą na duszę muzykę.

 

7 Stars (7 / 10)

Save

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!