Worriers – Imaginary Life

Gatunek: rock
Data wydania: 2015
Spis utworów: 1. Jinx; 2. Plans; 3. Glutton For Distance; 4. Parts; 5. Unwritten; 6. Life During Peacetime; 7. Good Luck; 8. Yes All Cops; 9. They/Them/Theirs; 10. Advance Notice; 11. Most Space; 12. Chasing

 

Worriers – nasz dzisiejszy bohater – to kolejny przedstawiciel niemałej grupy zespołów, które na portalach społecznościowych mają zaledwie parę tysięcy fanów, ale za to nagrywają płyty i intensywnie koncertują. Jak zwykle w takich chwilach nasuwa się pytanie – czy mała liczba fanów odzwierciedla jakość muzyki? A może kapela ma zadatki na międzynarodową gwiazdę?

Na początku krótki bryk. Choć Worriers to kwartet z Nowego Jorku, z łatwością można go zawęzić do jednej osoby – Lauren Denitzio, która gra na gitarze, śpiewa oraz jest jedyną członkinią obecną w składzie od samego początku. Zespół określa swoją muzykę jako punk rock, ale etykietka ta jest mocno myląca; jeżeli istotnie będziemy już trzymać się tej nazwy, to trzeba wziąć poprawkę na fakt, że cała Imaginary Life to raczej hołd złożony tradycji spod znaku Ramones i Clash. Zresztą i to porównanie zawodzi, bo choć w świecie punk rocka trafiają się wokalistki, to spośród wszystkich, które dotąd słyszałem Denitzio ma zdecydowanie najbardziej oryginalny głos, mocno zbliżony do Dolories O’Riordan z The Cranberries. Już samo to jest na tyle intrygujące, by chcieć sięgnąć po płytę. Do tego dochodzi fakt, że melodie, które ów głos wyśpiewuje są naprawdę niesamowite – bardzo przebojowe (Unwritten), czasem nieco posępne (They/Them/Theirs) albo naprawdę mocne (Advance Notice). Dorzućmy do tego świetne, bardzo oryginalne i chwytliwe riffy, a otrzymamy płytę bardzo dobrą.

Tyle, że na tym zalety Imaginary Life wcale się nie kończą. Tym, co uderza najbardziej jest swoista klarowność tego wydawnictwa. Kiedy większość zespołów nawiązujących do prototypowego punk rocka grzebie swoje brzmienie w szumach, trzaskach i innych efektach, Worriers wyprodukowało płytę tak czystą, a wręcz skromną, że aż trudno w to uwierzyć. Oczywiście, ma to przełożenie na moc, bo dosłownie każdy dźwięk – od miękko trącanych strun gitary po szklisty rejestr uderzenia w kopułę talerza ride – trafia tam, gdzie trzeba i zlewa się w potężną, choć selektywną kaskadę muzyki. Czuć tu rękę biegłego estety – w końcu Denitzio to artystka specjalizująca się w sztukach wizualnych – który ceni prostotę, a zarazem wie, jak wykreować tę odrobinę brudu, która jest niezbędna, by każdy z utworów odpowiednio wybrzmiał. Ponadto – piosenki są na tyle różnorodne, by ani przez chwilę nie poczuć się znużonym. Ciosana Good Luck, typowo rockowa Yes All Cops, czysto punkowa Parts czy nawiązująca do klasycznego rockandrolla Life During Peacetime – tyle dobrego na tak krótkiej płycie! Dzięki konsekwencji brzmieniowej i aranżacyjnej, nie możemy mówić o żadnym eklektyzmie – płyta jest spójna; to jeden z tych niewielu albumów, na których można znaleźć myśl przewodnią.

Wierzcie mi – bardzo chciałbym się do Imaginary Life doczepić. Promowany przez grupę feminizm i te sprawy to zupełnie nie moja para kaloszy. Szukam słabych stron, szukam… I trudno mi je znaleźć. Omawiana dziś płyta to jeden z najlepszych albumów, jakie słyszałem w ostatnich kilku tygodniach. Nie wierzcie mi do końca – czysta produkcja to jedno, ale najnowsze dzieło Worriers to przede wszystkim kopalnia cholernie dobrych piosenek.

 

(8 / 10)     Stempel

Zapisz

Zapisz

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!