Worriers – Survival Pop

Gatunek: pop punk
Data wydania: 2017
Spis utworów: 1. My 85th Rodeo; 2. Not Your Type; 3. The Possibility; 4. Gaslighter; 5. What We’re Up Against; 6. Future Me; 7. Self Esteemed; 8. No Thanks; 9. Glutton (Reprise); 10. WTF Is Sleep?; 11. Best Fear / Worst Fantasy; 12. Open Heart

 

Imaginary Life, poprzedni album Worriers, stanowił dla mnie jedno z największych zaskoczeń roku 2015. Niby prosty punk rock, niby średnie tempa, a więc muzyczny miszmasz Ramones i The Clash, ale gdzieś w tym wszystkim tkwiła jakaś niezwykła głębia. Myślicie, że niecierpliwie czekałem na następcę? A gdzieżby znowu – zbyt dobrze wiem, co się dzieje, kiedy debiut ustawia poprzeczkę wysoko. Dlatego do Survival Pop podchodziłem z oporami. Jak się okazuje – w pełni zasadnymi.

Na najnowszym wydawnictwie pozornie nie zmienia się nic. Wciąż znajdziemy na nim radosne, lekkie piosenki, ozdobione unikalnym głosem Lauren Denitzio. Umiarkowany przester, gitary prowadzące brzmiące niczym z pliku midi, dość proste rytmy – te składniki znamionują albo płyty rewelacyjne, albo do bólu przeciętne. Niestety, to, co udało się poprzedniczce, na Survival Pop zupełnie nie wychodzi. Rażą przede wszystkim banały: zarówno w aranżacjach, jak i w melodiach. Album sprawia miejscami wrażenie jak gdyby do instrumentów dorwali się licealiści, którzy postanowili połączyć ogniskowe akordy z zaśpiewami spod znaku „Stokrotka rosła polna”. Nie dziwi zatem, że wydawnictwo brzmi niekiedy jak Green Day (The Possibility), albo – co gorsza – zespolik, który próbuje skomponować ścieżkę dźwiękową do reklamy kawy (What We’re Up Against). Lepsze frazy refrenu trafiają się rzadko (Glutton (Reprise)), natomiast dobrych zwrotek należy już szukać z dwumetrową świecą – o ile regułą jest, że te większe dają więcej światła. Dorzućmy do tego wokale opierniczone po linii najmniejszego oporu, czyli zaśpiewane na trzech dźwiękach na krzyż (Self Esteemed), a otrzymamy wszystko to, czym jest Survival Pop.

Przed całkowitą katastrofą krążek ratuje niegłupia niekiedy warstwa instrumentalna. Obłędnie brzmi synkopowana perkusja w Gaslighter, zyskuje również najbardziej punkowe w zestawie Future Me. Paradoksalnie jednak Worriers wypadają najlepiej w miejscach, które cechuje nieco mniejsza energia. Wystarczy odrobinę zwolnić, by nagle okazało się, że można odsłonić nieco inną warstwę emocji (No Thanks). Niestety, od najlepszych osiągnięć z Imaginary Life Denitzio i kolegów dzielą po prostu lata świetlne. I wierzcie mi, naprawdę przykro słucha się po raz kolejny tych samych pomysłów, które wtedy wyszły, a tym razem całkowicie brakuje im nie tylko życia, ale też minimalnego polotu.

Bardzo chciałbym, by Survival Pop było wypadkiem przy pracy i by kolejna płyta okazała się powrotem do dawnego, czyli przebojowego, a zarazem głęboko emocjonalnego grania. Choć zatem Worriers wyraźnie się pogubiło, nadal będę z zainteresowaniem śledził ich losy. To dobry zespół, który być może zbyt szybko chciał nagrać kolejną płytę. Mimo wszystko, choć go nie skreślam, jego najnowszego wydawnictwa nie umiem z czystym sumieniem polecić.

 

(6 / 10)

Zobacz również

  •  
  •  
  •  
  •  

Wypowiedz się!