Zła Wola – The Best of Vol. 2

1 komentarz
Gatunek: hard rock
Data wydania: 2018
Spis utworów: 1. Zabij mnie; 2. Nie widzę siebie; 3. Kuku; 4. W stronę światła; 5. Cisza to krew; 6. Warszawski blues; 7. Kolizja; 8. Pielgrzymi ognia; 9. Jak to się stało; 10. Lot do gwiazd; 11. Mój czas; 12. Siostra oddziałowa; 13. Kolizja (akustycznie); 14. Cisza to krew (akustycznie)

 

Rzut oka na internetową stronę Złej Woli wystarczy, by mieć względne rozeznanie w gatunku, jaki uprawia kapela. Ze zdjęcia spogląda na mnie – a właściwie groźnie łypie – paru facetów w skórzanych kurtkach, których motto brzmi „Brudna muzyka prosto z warszawskiej Woli”. Ale w kontraście do tego cokolwiek mało spoufalającego image’u stoi tytuł debiutanckiej płyty, czyli ironiczne The Best of Vol. 2. Czego spodziewać się można po tak niejednolitym doznaniu? Nie wiem; ja liczę na to, że muzycy dowiodą, iż ich debiut to naprawdę najlepsze piosenki, na jakie ich stać.

Myślę, że część z Was domyśliła się już, jakie rejony eksploruje Zła Wola. Otóż zespół gra twardy hard rock, podszyty niekiedy metalowymi wstawkami. Począwszy od pierwszego utworu, czyli Zabij mnie, mamy do czynienia z agresywnym przesterem, pięknie łupiącymi bębnami oraz dudniącym basem. Niby klasyk, powie ktoś, ale energia, jaka indukuje się w tych nieskomplikowanych utworach autentycznie zaskakuje. Wydaje się, że za tę – największą chyba – zaletę odpowiadają dwie rzeczy, to znaczy interesujące pomysły oraz produkcja. Jeżeli chodzi o te pierwsze, to zespół wykorzystuje bardzo różne zabiegi, by słuchacz nie nudził się z krążkiem. Na przykład Cisza to krew zaczyna się spokojnie, by potem przejść w twardy niczym oszlifowany diament kawałek z niesamowicie nośnym refrenem. Kolizja zwraca uwagę inteligentnie rozmieszczonymi pauzami, które nadają dodatkowego rozpędu. Kiedy zaś nieco za połową The Best of Vol. 2 zaczyna gonić własny ogon, pojawia się rewelacyjne Jak to się stało, które niespodziewanie uderza w stronę rocka alternatywnego. Na nie mniejsze brawa zasługuje produkcja krążka: jest niezwykle selektywna, dopieszczona, ale nie nazbyt wypolerowana. Połowa energii, jaką kipi omawiane dziś wydawnictwo, to właśnie jej zasługa.

Nie ma zatem wątpliwości, iż warstwa instrumentalna wypada na ogół bardzo dobrze i prócz paru nieco zamulających fragmentów (Warszawski blues) broni się świetnie. Czy zatem zespół poległ na wokalu? Odpowiem krótko: nie, ale tutaj muszę poczynić pewne zastrzeżenia. Wojciech Dobrzański ma kawał głosu, którym na dodatek operuje z pozazdroszczenia godną techniką. Niektórzy z Was nie kupią jednak barwy głosu frontmana: praktycznie bez wyjątku jest ona gładka, okrągła i mimo wszystko brakuje jej nieco chrypy oraz charyzmy. Dlatego też linie wokalu najlepiej wypadają w kawałkach wolniejszych lub nieco lżejszych, w których Dobrzański brzmi niczym Layne Staley za swych najlepszych lat. Mocniejsze utwory natomiast zbliżają się do tego, co można usłyszeć na antenach rockowych rozgłośni radiowych. Ja nie mam z tym problemu, ale recenzencka uczciwość nakazuje ten aspekt skrzętnie odnotować. Na osłodę dodam, że same melodie, choć okazjonalnie bywają wtórne, na ogół wypadają rewelacyjnie.

Omawiane dziś wydawnictwo to debiut, choć tworzony przez muzyków z dużym doświadczeniem, co zresztą świetnie słuchać. Ma ono oczywiście swoje wady, ale w końcowej ocenie zmieniają one niewiele. „Wiadomo, że najmorowsi są chłopcy z Woli” – pisze Adam Bahdaj w Wakacjach z duchami. Nie wiem, jakie jeszcze zespoły grają w tej dzielnicy Warszawy, nie wydaje mi się jednak, żebym pomylił się stwierdzając, iż The Best of Vol. 2 to najwybitniejsze osiągnięcie ciężkiej muzyki, jakie pochodzi z tamtych okolic. Ostatnie słowo? Posłuchajcie tego krążka. Nie znienawidzicie go, a przy odrobinie szczęścia zapałacie do niego szczerą sympatią. Na którą, dodajmy, w zupełności zasługuje.

 

(7 / 10)

  •  
  •  
  •  
  •  

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
dorota Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dorota
Gość

Bardzo ciekawy krążek, oceniam również wysoko